AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

wtorek, 5 maja 2015

Spełnione marzenie

Podobno jeśli facet nie może być Supermenem, zostaje strażakiem :-). Chyba właśnie z tego założenia wychodzi mój syn, który od wielu tygodni przeżywa wielką fascynację wszystkim, co związane ze Strażą Pożarną. 

Nasz dom zmienił się w małą remizę strażacką. Hubiś ma trzy wozy strażackie, które ciąga ze sobą nawet podczas nocnych wędrówek do naszego łóżka. Praktycznie wszystkie zabawy kończą się gaszeniem pożaru lub ściąganiem jakiegoś zwierzaka z lampy, tfu - z drzewa oczywiście :-). Każdy patyk, pilot od telewizora, czy banan szybko zostaje przemianowany na węża strażackiego. A jeśli nagle podejdzie do Ciebie Hubiś i klepnie Cię w głowę, niewątpliwie będzie to oznaczać, że zakłada Ci hełm strażacki i czas ruszać do  ratowniczej akcji :-).

Dlatego, gdy usłyszałam, że w moim rodzinnym mieście 3 maja odbędzie się pokaz sprzętu wojskowego i strażackiego, zapakowałam małoletniego strażaka do samochodu i w te pędy popędziłam do rodziców. Bo czyż można było przegapić okazję do spełnienia marzenia własnego dziecka :-)?

Chyba nigdy nie zapomnę miny Hubisia, gdy stanął przed prawdziwym wozem strażackim :-). Najpierw go wmurowało, potem zaczęły mu się trząść łapki, a na koniec złapał się za policzki i wykrzyknął: "Mama! To!!!!". I przepadł :-). Przez dwie godziny nie odstępował wozu na krok. Wszystkiego musiał dotknąć, wszystko zobaczyć. Siedział za kierownicą, udawał, że nią kręci i krzyczał "ioio". Chwytał radiostację i udawał, że przyjmuje zgłoszenie o pożarze. Trzymał węża strażackiego, a gdy poleciało z niego parę kropel wody, z wrażenia aż go wypuścił. Próbował ciągnąć wóz za umieszczony z przodu hak, a gdy spytałam go co robi, usłyszałam, że zamierza zabrać go do domu :-). Głaskał koła, świecił latarką, dotknął nawet palcem stojącego przy wozie strażaka, by sprawdzić, czy jest prawdziwy :-). A ja, by dopełnić jego szczęścia, weszłam z nim nawet na samą górę do strażackiej drabiny.Było super, a młody chyba jeszcze nigdy nie był tak przejęty.

Zresztą, zobaczcie sami strażaka Hubisława Wiercidupkę w akcji:


























I jak się Wam podoba mój mały strażak :-)?

Pozdrawiam ciepło,

Hubisiowa mama

-♥-

7 komentarzy:

  1. Jak ja cię doskonale rozumiem. U nas fascynacja strażą pożarną trwa od ponad roku. Rok słuchania ioio, biegania po mieszkaniu w kasku i gaszenia czego popadnie. A na wakacjach codziennym punktem obowiązkowym były odwiedziny w straży pożarnej, bo kwatera trafiła nam się vis-a-vis remizy ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki zadowolony ten Twój przystojniak!

    OdpowiedzUsuń
  3. Hubercik to prawdziwy facet :D
    Prześliczny on i jaki szczęśliwy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój to będzie chyba prowadził pociągi ;D Tomek i przyjaciele to jego uuulluubiona bajka ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Boskie! Olcia też się kiedyś dorwała do wozu strażackiego na jakimś pikniku więc mamy trochę podobnych zdjęć ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mały, cudowny strażak :) Wspaniale jest patrzeć na tak cudownie szczęśliwe dziecko :)

    OdpowiedzUsuń
  7. to musiał być prawdziwy szał :)))

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.