AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

piątek, 19 czerwca 2015

2 latka i 5 miesięcy Hubisia

Ktoś mi powiedział, że chłopcy rozwijają się skokami. Przez kilka miesięcy nie dzieje się nic, a potem lawina nowych umiejętności. I coś w tym musi być, bo w dwudziestym dziewiątym miesiącu życia Hubi zaskakiwał nas na każdym kroku.

Przede wszystkim zaczął mówić. Wcześniej cieszyłam się, jak w ciągu miesiąca pojawiały się trzy nowe słowa, teraz nie nadążam z ich notowaniem. Oczywiście nie mówimy tu o skomplikowanych wyrazach, najczęściej są proste i krótkie, ale zawsze użyte w prawidłowym kontekście. Na przykład:
- Huberciku, kogo mam narysować? - Mnie!
- Huberciku, co Ty tam robisz? - Nic.
- Mama tój!  (czyt. stój).
W końcu przestał nazywać samego siebie to i mówi ja. Podobnie stało się w przypadku Babci, już nie jest to, a Babu. Hubisiowa Ciocia też w końcu jest ciocią. Kot nie jest już miau, a tot. Konstruuje zdania, nadaje tym zdaniom odpowiednią intonację, mówi sam do siebie, mówi przez sen. Zaczął również dużo słów powtarzać po nas. Wcześniej, gdy zachęcaliśmy go, by jakieś powtórzył, zawsze zdecydowanie odmawiał. Teraz próbuje i najczęściej mu wychodzi. No i wciąż słyszę "Mama, patrz! Co to? A to? A to?" itp, itd. A gdy odpowiadam, widzę jak rusza usteczkami, próbując po mnie powtórzyć. Zdecydowanie mamy językowy postęp.


Kolejna, wielka sprawa minionego miesiąca to pieluszkowe pożegnanie. Ostateczne i definitywne. Po sześciu miesiącach odpieluchowywania, wielokrotnych próśb i prób, dużych wzlotów i jeszcze większych upadków, któregoś pięknego dnia, Hubi po prostu oznajmił, że pieluchy nie chce. I z przysłowiowego marszu poszedł do żłobka w majteczkach. Co więcej, w tych samych majteczkach wrócił. I od tamtej pory pieluszek nie nosi. Tak po prostu.

Hubi zaczął też nas słuchać. Oczywiście wciąż ma swoje zdanie, ale w końcu pozwala sobie niektóre kwestie wytłumaczyć. Wcześniej, jak się na coś uparł, to nie było zmiłuj. Teraz słucha, analizuje i czasami zmienia zdanie :-). Po adaptacyjnej wizycie w gabinecie stomatologicznym przestał się też wykłócać o mycie zębów. Nie grymasi już tak bardzo przy jedzeniu. Dalej jest niejadkiem, ale czasami da się przekonać do spróbowania jakiejś nowości.

Nareszcie daje się też przekonać do innych niż strażackie zabaw. Aktualnie króluje u nas leczenie pluszaków. Zakłada na uszy zepsute muzyczne słuchawki, do ręki bierze zabawkową wiertarkę boscha mini i leczy chory brzuszek :-). Albo piłą próbuje usunąć z misia niewidzialną wysypkę. Udaje, że kaszle, albo że dzwoni do mamy myszki i informuje, że myszka jest chora. Słodki jest przy tym bardzo. Często próbuje też leczyć nas. Trzeba się położyć, udawać, że ma się kaszel, a pan doktor Hubisław plastikowym młotkiem wygania choróbsko :-). Ostatnio zwariował też na punkcie koparek. Do tego stopnia, że wyprosił (chciem tam, chciem tam) u pracującego niedaleko od naszego domu operatora koparki, by wziął go na kolana i pozwolił pomóc przy pracy (kilk).

Polubił też jazdę samochodem. Ogląda z zainteresowaniem mijane miejsca, pokazuje paluszkiem i wciąż wykrzykuje "Mama/Tata! Patrz!". Zrozumiał też działanie aparatu fotograficznego. Wie, że na ekranie pojawia się mu się rzecz, którą ma przed sobą i że jak naciśnie przycisk, zrobi zdjęcie. Mamy małego Pentaxa, z którym biega po domu i robi fotki zabawkom.

Zrobił się też mocno przytulaśny. Daje nam spontaniczne buziaki, bardzo często tuli się, a na nasze wyznanie miłości Kochamy Cię Huberciku, odpowiada I ja. Uwielbiam, gdy tak mówi :-).

Co tu dużo pisać, fajny jest ten nasz Hubisław. Mały, rezolutny, sprytny chłopczyk. Powiedzcie mi, czy to normalne, że z każdym miesiącem jest dla mnie wspanialszy :-)?

Hubisiowa mama
-♥-


6 komentarzy:

  1. Rzeczywiscie fajny ten Wasz Hubis,mam pytanie: w nocy Hubis spi bez pampersa?jesli tak to jak go do tego przekonalas?Jestem mama 3letnich blizniakow i mamy z tym problem,pozdrawiam serdecznie K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na noc zakładamy mu jeszcze asekuracyjnie pieluchomajtki, ale chyba wkrótce damy sobie spokój, bo zawsze są zupełnie suche. I jak to z naszym Hubisiem bywa - gdy go prosiłam, przekonywałam, nie słuchał. A gdy sam postanowił - przestał siusiać w nocy jak ręka odjął. Niestety u nas nie zadziałały żadne książkowe, czy blogowe sposoby, a wypróbowałam chyba wszystkie.

      Usuń
  2. Wpisem tym dałaś mi nadzieję, że i mój mały Kacperek kiedyś się ogarnie :) dużo zdrówka dla Huberta :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że się ogarnie, potrzeba tylko trochę cierpliwości :-). Uściski!

      Usuń
  3. Asiu! Chyba żartujesz! Przecież przed chwilą pisałaś.. że nie tak dawno robiłaś urodziny roczkowe,a tu już dwa latka idą... a teraz już małymi krokami 3 urodziny się zbliżają... kto przyspiesza ten czas?!?!?!?!!?

    OdpowiedzUsuń
  4. Tego odpieluchowania to zdecydowanie Hubisiowi gratuluję a Wam zazdroszczę. U nas wciąż dni w kratkę, w przedszkolu cudnie i bez pieluch a w domu zasikane wszystko :(

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.