AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

wtorek, 16 czerwca 2015

Pierwsza wizyta u dentysty

Pierwszy ząbek. Pierwszy kroczek. Pierwsze strzyżenie. Wielkie kroki milowe w życiu naszego maluszka. Wspominane na naszych rodzinnych spotkaniach, udokumentowane na zdjęciach. Pewnie zauważyliście już, jak bardzo lubię je celebrować. A to dlatego, że każdy "pierwszy raz" jest tylko jeden i niepowtarzalny.

Dzisiaj będzie o kolejnym, Hubisiowym kroku naprzód, czyli o pierwszej wizycie u stomatologa. Przyznaję się bez bicia, że ten "pierwszy raz" wykonaliśmy trochę za późno. Nasz dentystyczny debiut powinien się odbyć w momencie wyrznięcia pierwszego ząbka. To właśnie wtedy po raz pierwszy powinniśmy pokazać naszego maluszka specjaliście. I to nawet nie po to, by stwierdził, czy ząbek jest zdrowy. Na pierwszej wizycie stomatolog ogląda też buźkę dziecka pod kątem ewentualnych nieprawidłowości - wad zgryzu, nieprawidłowej pionizacji języka, podniebienia gotyckiego i innych. Niedawno dowiedziałam się, jak wiele może wystąpić problemów i tym bardziej pluję sobie w brodę, że trochę zaniedbałam temat. Nasza wizyta powinna była odbić się grubo ponad rok temu. Mogę się najwyżej słabo tłumaczyć, że po prostu czekałam na odpowiednie, przyjazne dzieciom miejsce, w którym mój Hubiś bez stresu rozpocząłby swoją przygodę ze stomatologiem. Dzięki akcji "Zachęć swoje dziecko do mycia zębów", o której pisałam Wam w październiku (klik) w końcu takie miejsce znalazłam.

Do olsztyńskiej "Krainy Zdrowego Uśmiechu" trafiłam dzięki Paulinie Marcinkowskiej, która zaangażowała w akcję blogowe mamy. W ramach akcji stworzyła listę gabinetów przyjaznych małemu pacjentowi i do jednego z nich zaprosiła m.in. Hubisia. Dopiero dzięki Paulinie dowiedziałam się, że w Olsztynie (i to rzut beretem od naszego domu) jest gabinet, do którego można z dzieckiem przyjść na specjalną wizytę adaptacyjną. Moim zdaniem taka wizyta to fantastyczna sprawa. Pozwala maluszkowi na bezstresowe oswojenie się z widokiem fotela i narzędzi dentystycznych, zobaczenie z bliska pracy „Pana Wiercika” i poznanie historii o tym, jak wygania się robaczki i skąd się one właściwie biorą :-).




Dzięki wizycie adaptacyjnej, później podczas kontroli lub podczas prawdziwego leczenia, dziecko rozumie, co się wokół niego dzieje i czuje się bezpieczniej. To bardzo ważne, by maluszek nie bał się swojego lekarza. By gabinet stomatologiczny przestał być dla niego miejscem nieznanym, a stał się miejscem ciekawym i fascynującym. Taka wizyta na pewno zaprocentuje na przyszłość pozytywnym nastawieniem do dbania o ząbki i wizyt u dentysty. A to z kolei zaprocentuje zdrowym i pięknym uśmiechem.

Warto przy tym wiedzieć, że do pierwszej wizyty w gabinecie stomatologicznym należy przygotować nie tylko dziecko, ale również siebie. Bardzo często zdarza się bowiem, że dorosły niepotrzebnie przenosi na dziecko swój strach lub negatywne odczucia. Dlatego pamiętajmy, by unikać słów, które mogą negatywnie wpłynąć na wyobraźnię dziecka (słów typu: nie bój się, to nie będzie bolało, na pewno będziesz dzielny/dzielna, i już po wizycie również ich unikać - no widzisz nic nie bolało, ale byłeś dzielny, no widzisz, a tak się bałeś itd.). Przecież dziecko zupełnie nie wie, czego spodziewać się po wizycie u stomatologa, najlepiej więc po prostu przedstawić ją jako zwykłą czynność, którą powtarza się co jakiś czas.




 
"Kraina zdrowego uśmiechu" przywitała nas dużym, stojącym w korytarzu akwarium z kolorowymi rybkami. Akwarium okazało się świetnym sposobem na odwrócenie uwagi Huberta od tego, że jest w nieznanym sobie miejscu i troszkę się boi. Zaaferowany jeszcze rybkami wszedł w końcu z innymi maluchami do gabinetu dla dzieci (jest jeszcze drugi gabinet, dla dorosłych pacjentów), który okazał się jasnym, kolorowym pomieszczeniem, z bajkowymi postaciami na ścianie i zielonym fotelem. A potem się zaczęło...:-). Dzieciaki wdrapywały się na fotel, myły wielką szczoteczką wielkie zęby i napuszczały wodę do kubeczka. Biegały, śmiały się i rozrabiały. Pani Doktor Aleksandra Dornowska-Pytlowany, ubrana w różowy fartuch (od nas wielki plus, bo Hubiego paraliżuje wręcz tradycyjny, biały) w bardzo spokojny, przyjazny sposób zachęcała dzieci, by "słoneczko", "patyczek" i "lusterko" przywitały się z ich ząbkami. I chociaż Hubiś, onieśmielony lekkim zamieszaniem, trzymał się raczej z boku, to po powrocie do domu pierwsze za co złapał, to szczoteczka do zębów. Co więcej, od dwóch tygodni ani razu nie zrobił aferki przy myciu ząbków.




Po naszej wizycie adaptacyjnej i rozmowie z Panią Doktor, zapisałam Huberta już prywatnie na pierwszą, kontrolną wizytę, połączoną z zabiegiem profilaktycznego lakierowania wszystkich ząbków. Na wizytę wybraliśmy się w trójkę, razem z Hubisiowym Tatą. Hubi, chociaż lekko wystraszony, nie płakał, ani nie uciekał, tylko siedząc u taty na kolanach, pozwolił przywitać się z ząbkami. Na szczęście okazało się, że wszystkie są zdrowe i mocne, a sam zabieg lakierowania potrwał może z dwie minutki (Pani Doktor "malowała" na ząbkach Strażaka Sama). Wszystko odbyło się szybko, miło i bezstresowo. Na kolejną, kontrolną wizytę wrócimy tam we wrześniu.

Naprawdę fajnie, że w Polsce organizuje się takie akcje, jak "Zachęć swoje dziecko do mycia zębów", że są ludzie, którzy poświęcają swój czas, by uświadomić młodym rodzicom, jak wiele mitów z przeszłości powinniśmy wyrzucić w kąt (np. "mleczaków się nie leczy") i pomóc znaleźć odpowiedni gabinet stomatologiczny. Bo sami przyznajcie, że niewiele jest miejsc, gdzie można wybrać się z dzieckiem na taką kolorową, bezstresową wizytę. A przecież niezwykle ważne jest to, by trafić do gabinetu, gdzie lekarz potrafi i CHCE leczyć dzieci.



Cieszę się, że powoli powstają miejsca, w których stomatolodzy mają fajne podejście do maluchów. Że są gabinety, które organizują wizyty adaptacyjne. Lekarze, którzy chętnie bawią się z dziećmi i szczerze mówią o tym, co będą robić z ich ząbkami, co one mogą poczuć i jak to wpłynie na ich ząbki. Którzy otwarcie rozmawiają z rodzicem i jeśli widzą, że rodzic przenosi na dziecko swoje negatywne emocje związane ze stomatologiem, starają się jasno i klarownie wytłumaczyć to dorosłemu. Gabinety, które dziecko będzie odwiedzało z przyjemnością. W ramach akcji powstaje już nawet lista takich miejsc (klik) i na szczęście jest ona coraz dłuższa i na szczęście jest ona coraz dłuższa. Zerknijcie, może znajdziecie coś w Waszym mieście?

Pozdrawiam serdecznie,

Hubisiowa mama
  -♥-

13 komentarzy:

  1. Genialny gabinet. Goraco polecam !

    OdpowiedzUsuń
  2. W końcu idealne miejsce nie tylko dla mojego maleństwa ale i dla mnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzielny Hubiś. My musimy iść do kontroli w przyszłym miesiącu, liczę, że będzie wszystko ok ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Był zaciekawiony, ale też lekko wystraszony. Dopiero później okazało się, jak bardzo mu się podobało :-)

      Usuń
  5. my juz też jesteśmy po pierwszym lakowaniu zębów, choć to nie była nasza pierwsza wizyta. Zrobiliśmy kiedyś Żukowi taką adaptację (no może nie aż taką wypasioną jak u Was) sami. nie obyło się niestety bez łez, choć do dentysty szła z chęcią i uśmiechem na ustach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to najważniejsze, by dziecko nie szło do dentysty jak na bicie :-). By to miejsce nie kojarzyło się z bólem i strachem. Ściskam Was serdecznie

      Usuń
  6. Tego gabinetu nie ma jeszcze u nas w programie? Musimy coś z tym zrobić skoro taki chwalony ! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna inicjatywa! Dentysta dopiero przed nami ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Te słuchawki muzyczne i wiertarka Boscha do leczenia brzuszków naprawdę rozczulające :))

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.