AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

poniedziałek, 6 lipca 2015

Nocnikowa presja

Obiecałam sobie kiedyś, że na blogu nie pojawi się wpis o odpieluchowaniu Huberta. Bo to intymna sfera, mocno prywatna, bo może kiedyś będzie miał do mnie o to pretensję... Jednak wydarzenia ostatnich tygodni skłoniły mnie do ponownego przemyślenia tego postu. Dlaczego? Bo chciałam przekonać Was, że naprawdę nie warto wywierać presji. Ani na dziecku, ani na sobie. Że nie warto słuchać "dobrych rad" koleżanek i znajomych mam z piaskownicy, a potem wpędzać dziecko w poczucie winy. Bo sama jestem najlepszym przykładem, że jak się za bardzo chce, to zwykle nic z tego nie wychodzi, a jak się odpuści, to rzeczy dzieją się same.

Akcję odpieluchowanie rozpoczęłam na początku roku, gdy Hubi skończył dwa latka. Wszystkie koleżanki wokół opowiadały, jak to ich młodsze od Hubiego dzieci pożegnały się z pieluchą, uznałam więc, że nie ma co zwlekać. Wprawdzie wcześniejsze nieśmiałe podejścia do nocnika, nie spotkały się ani z ochotą, ani ze zrozumieniem ze strony mojego dziecka, ale świadomie, czy nieświadomie dałam się wciągnąć w tradycyjny wyścig matek. I poczułam presję. Niestety.


fot. Pinterest

W styczniu zakupiłam więc stosy majteczek, przygotowałam się na wielkie pranie i nastawiłam psychicznie na zwycięstwo. Teraz albo nigdy, powtarzałam sobie. Pieluchy albo ja. Hubi na pewno załapie, wystarczy być cierpliwą i konsekwentną. Inne dzieci w jego wieku już "TO" podobno potrafią, mój Hubi nie jest przecież gorszy.

Ku mojej wielkiej radości, szło nam całkiem dobrze. Na tyle dobrze, że pierwszy miesiąc uznałam za sukces. Inicjatywa leżała wprawdzie bardziej po naszej i żłobkowych opiekunek stronie, niż po stronie Huberta, ale zdecydowanie zmierzaliśmy w dobrym kierunku.

W lutym Hubi złapał jakieś paskudztwo, które na dwa tygodnie uziemiło nas w domu. Nie ma tego złego, pomyślałam. W końcu będę miała możliwość przebywania z nim 24 godziny na dobę i definitywnie zakończę sprawę odpieluchowania. Lecz z Hubim stało się coś dziwnego. Jakby cofnął się w umiejętnościach. Nie wołał, nie kontrolował, nie słuchał... A co najgorsze, widziałam, że zwyczajnie nie chciał tego robić.

Stwierdziłam, że to chorobowy kryzys i muszę po prostu przeczekać. Byłam cierpliwa, byłam konsekwentna. Tłumaczyłam, prałam, wycierałam i znowu tłumaczyłam. Nie odpuszczałam. Starałam się robić to najspokojniej jak zdołałam, ale nie ma się co oszukiwać, w końcu zaczęłam wywierać na nim presję. Kończył mi się czas, a było coraz gorzej... Dwa tygodnie minęły, musiałam wrócić do pracy. Dalej prałam, wycierałam, tłumaczyłam i znowu prałam. Stosy, ogromne stosy ubrań. Po kolejnych dwóch tygodniach bez pieluch i bez jakiegokolwiek sukcesu zaczęły opadać mi ręce. Hubi po prostu nie chciał siadać na nocniku, ani sedesie. Nie chciał i już. Gdy próbowaliśmy go posadzić, wyginał się tak, że tworzył artystyczny mostek. Krzyczał i uciekał. A ja miałam ochotę zrobić to samo...

Po 1,5 miesiąca (prawie trzy miesiące od rozpoczęcia) poddałam się. Zmęczona po nieprzespanej nocy i ciężkim dniu w pracy, po raz milionowy wycierając i tłumacząc, w końcu nie wytrzymałam. Popłakałam się mamie do słuchawki, przyznałam do porażki i poczucia bezsilności, po czym poszłam do sklepu i kupiłam pieluchy. Nocnik poszedł w odstawkę, podobnie nocnikowe książeczki i temat totalnie zniknął z naszego domu. Hubi, wyraźnie zadowolony, z ulgą przyjął powrót do pampersów. Ja z poczuciem totalnej porażki, jak ognia unikałam w piaskownicy tematu odpieluchowania.

I taki minął nam kwiecień i maj. Któregoś dnia, na początku czerwca, gdy ubieraliśmy Hubiego do żłobka, nie pozwolił założyć sobie pieluchy. A gdy ją już na sobie miał, natychmiast ją ściągał i krzyczał "Ja nie chcie to". Biegł do szuflady i wyciągał zapomniane już majteczki. Pamiętam, że Hubisiowy Tata powiedział: "Dobrze Hubi, ale wiesz, że jak pójdziesz do żłobka w majtkach, to będziesz musiał robić siusiu na nocnik?". Hubiś przytaknął, zdania nie zmienił, więc pojechał do żłoba z wielką torbą rzeczy na zmianę.

Nawet nie wiecie, jakie było moje zaskoczenie, gdy po 9 godzinach odebrałam go w tych samych majteczkach, w których pojechał. I w jakim szoku byłam, gdy po powrocie do domu, młody poszedł do łazienki, zdjął spodenki, usiadł na nocniczku i użył go we właściwym celu. Co więcej, po dwóch godzinach zaprotestował, gdy chciałam pójść z nim do łazienki, bo on "siam". Tak po prostu poszedł i załatwił sprawę, ba, nawet wspiął się na stopień i rączki umył (podglądaliśmy go z Hubisiowym Tatą przez te wywietrzniki na dole drzwi  :-)).

Następnego dnia sytuacja się powtórzyła, kolejnego również. Najczęściej Hubi sam korzystał z toalety, albo wołał kogoś z nas, by pomógł mu przy ubrankach, po czym wypraszał za drzwi :-). Nie chciał się też zgodzić na założenie pieluchy na noc. Przystał dopiero na pieluchomajtki. Ale i one okazały się niepotrzebne, bo zawsze były suche. Ostatnio obudził nas po pierwszej w nocy i oznajmił, że chce do łazienki.

Mój dwu i pół letni syn podjął decyzję. On sam, nie mama, czy tata. Żadne nasze prośby, tłumaczenia, czy przekupstwa na niego nie podziałały. Żadne sztuczki z mądrych artykułów i blogów, ani żadne gadżety. Im bardziej chciałam ja, tym bardziej on się zamykał. I chociaż w moim odczuciu byłam cierpliwa i spokojna, to jednak on czuł, jak desperacko chcę ulżyć naszej pralce :-). Wszystkie dzieci są w tym wieku przekorne, ale nasz syn to wybitny egzemplarz. A może właśnie na przekór zdjął pieluchę? Bo chciałam mu ją zakładać, chociaż wcześniej tak desperacko tłumaczyłam, że jest dla dzidziusi, a nie dużych chłopczyków?

W każdym razie, oficjalnie mogę uznać Huberta za odpieluchowanego. Wpadki, które się nam zdarzają, są tak rzadkie, że nawet nie ma co sobie nimi głowy zawracać. A znajome mamy z piaskownicy, te które tak krzywo patrzyły na Hubisiową pieluchę... no cóż, chociaż od prawie roku mają dzieci bez pieluchy, to przy bardziej wścibskim dopytaniu się wychodzi na jaw, że: 1) dziecko nie woła, 2) jest wysadzane co godzinę, 3) na noc nosi pieluchę, 4) podczas jazdy samochodem nosi pieluchę, 5) podczas drzemek nosi pieluchę, 6) do lekarza nosi pieluchę itp, itd. Ale do pouczania pierwsze...

Bo kochani, prawda jest taka, że nic na siłę. A już na pewno nie w kwestii nocnika. Oczywiście nie twierdzę, by lekceważyć temat. Chcę Wam tylko na własnym przykładzie pokazać, że czasami Wasze (moje) starania mogą przynieść zupełnie odwrotny skutek. Że każde dziecko jest inne i naprawdę to, w jakim czasie pożegna się z pieluchą nie ma nic wspólnego z tabelkami, wykresami, czy dobrymi radami koleżanek-mam. Że mając przekornego potomka, swoją nieustępliwością (zwaną ładniej konsekwencją) możecie narobić sobie więcej szkody niż pożytku. Przynajmniej u nas tak było.

Chciałam pokazać Wam egzemplarz pieluszkowego stwora, który w jeden dzień kompleksowo rozprawił się z tematem. Bo okazuje się, że można. I wcale nie jest powiedziane, że u Was tak nie będzie. To tak dla pokrzepienia serc :-).

Ściskam serdecznie,

Hubisiowa mama

25 komentarzy:

  1. Dziękuję za ten wpis, bo też jesteśmy na etapie odpieluchowania i są pierwsze sukcesy choć temat od pewnego czasu idzie opornie. W ogóle nienawidzę tego porównywania dzieci między mami, dobrych rad, uwag i komentarzy. A już w ogóle w sytuacji gdy ktoś widzi moje dziecko po raz pierwszy to mam ochotę odpalić że opiekuję się dzieckiem ponad dwa lata, 9 msc nosiłam pod sercem a Pan/Pani widzi je kilka minut i wie o nim już wszystko. Ja mam zasadę że nie oceniam, nie komentuje, jak mi się coś podoba to pochwalę a jak nie podoba to milczę, chyba że ktoś pyta mnie o zdanie. Nie chcę pochopnie oceniać zachowań dzieci i rodziców.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem w trakcie odpieluchowywania swojego synka. W wieku mniej więcej Hubisia, jest z lutego. Chodzi w majteczkach a ja za nim ze szmatką. On jednak nie chce pieluszki. Mówi że chce majtki jak starsza siostra ale jakoś jeszcze nie udaje mu się wycelować odpowiedniego momentu na pójście do łazienki. Ja jednak nie naciskam. Choć tak jak u Ciebie zewsząd słyszę "dobre rady" W szczególności mamy i siostry więc najbliższych mi osób. Że powinnam zacząć już jak miał 6 miesięcy to by się przyzwyczaił itp. A ja wiem po pierwszej córeczce, że tak jak piszesz nic na siłę. Jak przyszedł moment załapała w kilka dni i już a że miała 2 lata i 8 miesięcy?? Co z tego?? Jak chodziła kończąc 14 miesięcy nikt nie mówił, ze powinna wcześniej, ze jest gorsza, tylko ze rozwija się w swoim tempie. To samo jest z nocnikiem. I już.
    Brawa dla Hubisia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też kiedyś ktoś zasugerował, że nocnikowe kłopoty to moja wina, bo powinnam była wysadzać Hubisia od co najmniej roczku. A jak ja niby miałam to zrobić, jak mój synek nawet sekundy nie chciał na tym nocniku wysiedzieć :-)? Miałam go sznurem przywiązać? I masz rację, to jest jak z chodzeniem, każde dziecko ma swoje tempo. I już :-)! Pozdrawiam

      Usuń
    2. HA! :) u nas było to samo! Są dzieciaki tak ruchliwe że nie ma siły - nie usiedzi na nocniku ;)

      Usuń
  3. wpis idealny dla mnie, dzięki :-)
    Mama upartej 2.5 latki :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie :-)

      Usuń
  4. No to mnie też pokrzepiłaś Asiu. U nas strasznie opornie idzie ten temat. Chwile było dobrze, a potem klapa. Poczekam, aż Jaś sam zdecyduje,że już nie chce pieluchy. Parę dni temu tak zrobił ze smoczkiem;) Świetny wpis. Dziękujemy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. No właśnie, u nas byly pierwsze sukcesy jak moja Corcia miała 11miesiecy byla juz chodzaca a podczas feri uparlam się z moja mala ze ja odpieluchujemy. Sadzalysmy sadzalysmy i wysadzalysmy w końcu po 2dniach mala zakumala i krzyczala siiiii raz zdazylam raz nie i tak uwazalam to za sukces. Pech chcial ze wrocilysmy z ferii zimowych ichorobsku przykulo nas do lozka na ponad 8dni przestalam wysadzac i głupia kupilam jej nocniczek grajacy. Kiedy wyzdrowiala i zaczęłam sadzac młoda od początku to juz zaczęły się schody. Cos się odwrocilo przestraszyla się kilka razy tej muzyczki i nie chce w ogóle siadac po dziś dzień ani na nocnik ani na kibelek.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ania ze Szczytna7 lipca 2015 22:49

    Po prostu Synek Mistrz! Napewno jeszcze nie raz Cie zaskoczy :) Moj 2 latek jest tak oporny w tej kwestii że chyba do osiemnastki będę mu zmieniac pieluchy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie dobrze, zobaczysz. Po prostu czeka na odpowiedni dla siebie moment :-)

      Usuń
  7. ja uwazam ze odpieluchowane powinno byc krótie i skuteczne. jezeli dziecko niby nie sika, ale na spacer pielucha, na wyjzad pielucha na noc pielucha, a jeszcze jak mama za nim chodzi i wysadza to nie jest odpieluchowane. tzn pieluchy nie nosi, ale potrzeby tez niemoniecznie sygnalizuje. ja jak rozpoczełam odpieluchowanie to powiedzialam:daje mu tydzien, jezeli zalapie to fajnie, jezlei nie odpuszczam na 2 miesiace. synek miał 21miesiecy kiedy prawie rok temu zdjelam mu pieluszke-3 dni i bylo po sprawie. wolal, sikal sam, wpadki baaaaardzo rzadko i pielucha na dzien wylaczona w 100%. ale za to z kupą meczylismy sie jeszcze jakies 3 miesiace i tutak dopiero byl dramat...maly nabawił sie jakies kupowej traumy i za nic nie chciał usiasc na nocnik, dopiero moje pdpuszczenia i ksiazeczka o kupie spowodowaly ze pewnej niedzieli wstal i powuedzial ze chce na kibelek. zrobił i od tamtej pory ani razu nie zdarzyla sie wpadka. za to pieluche nocna nosił jeszcze z pol roku i czesto byla mokra, pozniej przerwy zaczely sie wydluzac az w koncu pielucha sucha a on na siku wstaje sam. Masz racje nie moze byc nacisku, presji bo to zazwczaj przynosi odwrotny skutek, a juz na pewno odpieluchowanie nie moze trwac miesiacami, bo mozna nerwicy sie nabawic:)warto próbowac, ale jezeli nie ma efektów przez pare dni to najlepiej odpuscic i spróbowac za jakis czas:) pozdrawia Ewa:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudownie!:)) Ja po przebojach nocnikowych z Gabrysiem podeszłam do oddpieluchowania na totalnym luzie:) To ona podobnie jak Hubi wybrała sobie odpowiedni moment i dzięki temu poszło migusiem:)

    Brawo dla Hubiego:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki za to pokrzepienie serc Asiu, bo bardzo mi potrzebne...

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję bardzo za ten tekst. Mama 2.5 letniego Filipa

    OdpowiedzUsuń
  11. Miód na me serce <3 Dzięki za ten post :)
    mąż chciałby już odpieluchować, a nam idzie jak po grudzie :P Don Filipko chętnie lata bez pieluchy, nie chce ich zmieniać, zakładać, buntuuje się, ponad to chętnie zaprowadzi nas na każde miejsce, w którym zostawi zawartość swoich jelit, ale na nocniku niet. Ja na chilloucie jestem, chociaż frustruje mnie to czasami, to staram się właśnie nie popaść w tą presję i wyścig w odpieluchowywaniu dziecka.
    Rozważam opcję majtek, ale jeszcze nie znalazłam takich, które nie spadałyby mu z pupy :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Hejjjj :) Miała dokładnio to samo - tyle, że ja poddałam się szybciej, jak zauważyłam, że synek unika tematu siusiania, udawał, że jest głuchy i zaczął mi się wyginać jak chciałam go posadzić. Zrobiłam dokładnie to samo - odpuściłam, bo według mnie nie był jeszcze gotowy na odpieluszkowanie (oczywiście ciocie "dobra rada" gadały że źle ble ble) i co bingo nastał dzień - "mamo jak nie chce pampersia chce majteczki", ok ale co robimy w majteczkach ? - wołamy siusiu - i co :) po 2 tyg sam biega na nocnik czy toalete i robi co trza ;)

    Nie wywołujmy presji na dziecku - bo to może odnieść zupełnie inny skutek i zrazi nam dziecko do korzystania z toalety - lepiej odpuścić i przeczekać, a nie ma znaczenia czy dziecko ma rok, dwa czy trzy - ważne by dorosło do tej decyzji !!! Brawo Hubiś ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj Asiu jak bardzo potrzebny był mi ten post. Ponad miesiąc temu podjęłam wyzwanie nocnik. Pierwsze tygodnie sukces, obdzowniłam całą rodzinę, chwaliłam sie wszystkim. I co? i nagle klops. Antek się zaczął "cofać" sikał na łóżko, na dywan, na kafelki, panele, mimo, że 3 sekundy wcześniej pytałam go czy chce siku. Byłam bliska poddania się i ogłoszenia porażki. Twój post pomógł mi podjąć decyzję i usprawiedliwić Antka, a siebie ochrzanić.. Dzięki ;*

    OdpowiedzUsuń
  14. U nas Adaś zaczął wołać siusiu na nocniczek w czerwcu tamtego roku (miał wtedy 19 miesięcy). Nadal chodził w pieluszce, ale czasem wołal. Po jakiś 3 tygodniach mu przeszło i nawet nie chciał spojrzeć na nocnik. W kwietniu tego roku panie ze żłobka zaproponowały współpracę, by go zupelnie odpieluszyć. To była ich inicjatywa. Pierwsze 2 miesiące wołał na nocnik, ale więcej razy zdarzało się jednak w majteczki. Po jakiś 2 miesiącach zaczął pięknie kontrolować swoje potrzeby i wołać przed czasem. Owszem, czasem mu się jeszcze zdarza, ale naprawdę widzę i po jego skórze, że od tego kwietnia, gdy pieluszki zakładamy my tylko do snu, od razu lepiej wygląda- nie jest podrażniona, czerwona, nie ma wysypki. O ile akcja odpieluszania byłą celowa, o tyle Adaś w ogóle sam chciał siadać na sedes. U brata zachciało mu się siusiu. Nie mieli nocnika, tylko nakładkę. Skorzystaliśmy z niej. Tak mu się spodobało, że teraz bez problemu załatwia się i na nocnik, i na sedes. A i na dworze sobie już radzimy :)
    Mamy- odpieluszanie może byc sukcesem, jeżeli tylko wrzucicie na luz :) Trzeba się psychicznie nastawić, ze czasem się coś wydarzy i cierpliwie przypominać dziecku o tym, by się załatwiło :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Brawo Hubisiu!
    Ja się też tym nie przejmowałam i dlatego moje dzieci późno (blisko 3 latek) zaczęły chodzić w majteczkach, ale za to bez stresu i szybko się przyzwyczaiły (bez wielu wypadków), bo to była ich decyzja. Babcie już od roczku powtarzały, że już czas, ale ponieważ mieszkamy za granicą, więc się nie przejmowaliśmy. W ogóle mam wrażenie, że to jest dużo większa presja w Polsce niż w USA.
    Poza tym moje dzieciaki nie chciały korzystać z nocnika, tylko od razu z sedesu z nakładką.

    OdpowiedzUsuń
  16. Moja Martyna też się odpieluchowała jak miała 2,5 roku. Próbowaliśmy wiele miesięcy różnymi sposobami i nic, tylko miałam wrażenie że nabiera urazy do nocników. Aż nagle przyszedł dzień że wyrzuciła pieluchę i nie było już więcej. Na noc też nie i chyba tylko jedna nocna wpadka jak dobrze kojarzę. A znowu moja siostrzenica miała półtora roku kiedy zaczęła sygnalizować potrzeby. Byłam w szoku bo dopiero co moja dwuipółlatka się pozbyła pieluch, a tu taki maluch do nas przyjeżdża i woła siusiu. Na noc też bardzo szybko się pozbyli pieluch. Jak widać każde dziecko ma swoje tempo ;))

    OdpowiedzUsuń
  17. Pogratulowac sukcesu. Nasza przygoda z odpieluchowaniem jeszcze nie jest zakończona :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.