AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Taty nigdy nie ma

Co tu dużo ukrywać, Hubercik nie jest syneczkiem mamusi. Nie to, żebym nie chciała, bo i owszem, nawet bardzo. Jednak na tym etapie życia jego największym przyjacielem, idolem i autorytetem jest Tata. To na Taty zdaniu najbardziej mu zależy, to Taty towarzystwo jest dla niego najcenniejsze. Gdy tylko Tata pojawia się na horyzoncie, mama natychmiast schodzi na drugi plan. Albo i na dziesiąty :-). To Tata ma przytulać. Tata ma kąpać, Tata ma usypiać... Wieczorem Hubiś bezceremonialnie wyrzuca mnie za drzwi :-). 

I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że Hubisiowy Tata naprawdę dużo pracuje. Często wraca do domu dopiero na przysłowiową dobranockę, a gdy prowadzi szkolenia nie ma go nawet po kilka dni. Początkowo Hubiś dawał sobie tłumaczyć lub osładzał nieobecność Taty moimi buziakami i tuleniem. Jednak im starszy się stawał, tym większym stawało się to dla nas problemem. Potrafił długimi godzinami płakać za Tatą, wieczorami nie udawało mi się odciągnąć go od okna... Tęsknił, rozpaczał, nie rozumiał, dlaczego Taty nie ma... A ja dopiero po czasie zorientowałam się, że "praca" totalnie nic Hubertowi nie mówiła. 

Na książkę "Taty misia nigdy nie ma..." Heidi Howarth i Daniela Howarth trafiłam przypadkowo, przeglądając ofertę jednej z internetowych księgarni. Nie specjalnie spodobała mi się okładka, ale gdy przeczytałam jej opis i zobaczyłam cenę 12 zł, kupiłam. Kto by przypuszczał, że właśnie ta niepozorna pozycja, okaże się rozwiązaniem naszego "tatowo-pracowego" problemu?



Książeczka "Taty misia nigdy nie ma" opowiada historię małego misia, którego tata bardzo często jest poza domem. Mały miś zastanawia się, gdzie tata codziennie wychodzi i co tam właściwie robi. Co jest dla taty ważniejsze od niego, od wspólnego spędzania czasu i zabawy... Pewnego dnia postanawia wstać wcześnie rano i sam to sprawdzić. Gdy tata miś wychodzi z domu, mały miś podąża w ukryciu za nim. Po długiej wędrówce, tata miś zatrzymuje się przy rzece i zaczyna polować na ryby. W końcu woła do siebie małego misia (cały czas wiedział, że malec go śledzi) i wyjaśnia mu, dlaczego codziennie rano wychodzi z domu. Po prostu musi zdobyć pożywienie dla niego i jego mamy. 

Tata miś i mały miś spędzają razem fantastyczny dzień. Lecz gdy nadchodzi wieczór i trzeba wracać do jaskini, mały miś robi się bardzo smutny. Jutro tata miś znowu zmieni się w misia, którego nigdy nie ma... Widząc to, tata miś przytula małego misia mocno i mówi:

"Mały misiu - powiedział - to nie jest prawda, że jestem misiem, którego nigdy nie ma.
Wychodzę ponieważ muszę zdobyć pożywienie dla Ciebie i twojej mamy.
A gdy mnie nie ma, bo poluję cały dzień, myślę o tobie, jesteś cały czas ze mną tutaj - Tata Miś wskazał na swoje serce - i ufam, że ty też zawsze nosisz mnie w swoim serduszku".






Ta książeczka nie ma pięknych ilustracji, nie zachwyca też składnią, rymem, czy doborem słownictwa. W dodatku ćwiczenia, które umieszczono na jej końcu, to totalne nieporozumienie, jeśli za grupę docelową potraktujemy trzylatki (szczególnie prośba o wskazanie na mapie Kanady). Właściwie ta książeczka w ogóle nie powinna spodobać się Hubertowi... Tymczasem "Taty misia nigdy nie ma" to nasz hit ostatnich miesięcy.

Nie wiem, ile razy już ją czytałam... Kilkadziesiąt? Kilkaset? Jeśli tylko pozostawiam Hubertowi wybór książeczki, zawsze sięga po nią. Gdy pytam, jaka jest jego ulubiona, nieodmiennie odpowiada "tata nie ma dom". Nareszcie skończyła się rozpacz, gdy Hubisiowego Taty nie ma w domu. A gdy mimo wszystko zaczyna mu drgać bródka i widzę pierwsze łezki w oku, sięgam po nią i kryzys zażegnany. Hubiś sam tłumaczy mi teraz, że tata jest "w placy po mniammniam".


I chociaż nie jest to książeczka, która powala na kolana, to u nas sprawdziła się świetnie. Dlatego pomyślałam, że ją Wam pokażę. Może i Waszym maluszkom pomoże z "pracowym" problemem :-)?

Pozdrawiam serdecznie,

Hubisiowa mama

 -♥-

3 komentarze:

  1. Nasz maluch jeszcze za mały, żeby tęsknić za tatą, gdy ten w pracy, ale czuję mocno, że ten dzień nadejdzie i trochę się go obawiam. U mnie w domu sytuacja była odwrotna. Jak byłam mała to tata pracował z domu a mama często do późna siedziała w pracy. Potwornie zawsze za nią tęskniłam a gdy ta umęczona kobieta wracała do domu to nie chciałam jej dać odejść na krok. Ech, rodzicielstwo nie takie proste, ale i dzieciństwo widać, nie najłatwiejsze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Naszego taty nie ma...tygodniami, jest tylko na weekendy...taką ma pracę. MIchaś mój synek lat 3 strasznie go kocha i też teskni. Jak tata jest w domu to mama schodzi właśnie na daleki plan...a jeśli tata ma wyjść choćby na chwilę do sklepu Michaś nie chce go puścić, bo boi się, że nie będzie go długo...:/

    OdpowiedzUsuń
  3. Asiu! Dzięki! Muszę mieć tę ksiażkę.. U nas podobny problem.. Arek pracuje od rana do wieczora, a Antek jest na etapie " wolenia" taty.. Płaczliwy się zrobił kiedy Arka nie ma, ciągle woła "tata, tata".. może książeczka wytłumaczy mu trochę całą tą ciężką sytuację.
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.