AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

środa, 18 listopada 2015

Bylejakość

I już. Po kryzysie. Dopadła mnie ta paskuda jak nigdy i trzymała mocno. A ja byłam zbyt zmęczona, by z nią walczyć. Poddałam się po prostu. Byłam zbyt zmęczona bylejakością, jaka zaczęła mnie otaczać. Pozwoliłam, by wsiąkła mi w duszę. Zabiegana, niedoleczona i przepracowana zaczęłam byle jak jeść, byle jak spać, byle jak wyglądać i po prostu byle jak żyć... Zaniedbałam tyle spraw... w domu, w macierzyństwie, w małżeństwie, w pracy i w przyjaźni... A fakt, że miałam tego świadomość, wcale mi nie pomagał. Nie pomogło też wiele tygodni pracy bez nawet jednego, małego dnia wolnego, żadnej wolnej soboty, czy niedzieli... Co z tego, że zarabiałam więcej? Byłam zmęczona, zła na samą siebie i na resztę świata. Poczułam, że naprawdę nie lubię tego, co robię... W dodatku Hubiś zaczął się ode mnie oddalać. Próbowałam go tulić, odpychał, próbowałam rozmawiać, wysyłał mnie do pracy... Przełykałam łzy i nakręcałam się jeszcze bardziej. Głupota wiem, ale przecież każdy czasem robi głupstwa...

A potem nagle, wszystko minęło. Wystarczyło kilka dni wolnego spędzonych z Hubisiem, kilka mokrych buziaków, trochę przespanych nocy, rozmowa przy winku i kilka puszek białej farby, którą z moim Ł. pomalowaliśmy dom... Patrzyłam na te śnieżnobiałe ściany, wdychałam zapach farby i po raz pierwszy od dłuższego czasu poczułam się naprawdę szczęśliwa... Zrobiło mi się jasno na duszy, jakby za oknem świeciło słońce. Jakby przede mną otwierało się milion drzwi...  Odetchnęłam głęboko. Odpuściłam. Już wiem, że nie zrobię oszałamiającej kariery, że nie będę zarabiać tyle, ile bym chciała, że nigdy nie zadowolę wszystkich otaczających mnie ludzi. Nie można mieć wszystkiego... A przynajmniej nie w moim przypadku. Mało to motywujące, wiem :-). Ale okazało się, że najszczęśliwsza jestem po prostu będąc z bliskimi. W mojej spokojnej, codziennej rutynie. Niby tak niewiele, a dla mnie wszystko...

Nie wiem, czemu tak jest, że raz na kilka lat muszę sobie wszystko jeszcze raz w sercu poukładać. Przecież dochodzę do dokładnie tych samych wniosków, co zawsze :-). Może to po prostu kolejny krok ku dojrzałości? Chcę w to wierzyć :-). W każdym razie, chociaż za oknem jesiennie, ja mam w serduchu wiosnę... Bo wiem, że po każdym dołku jest górka, a po każdej dolinie pagórek. A nasz, Hubisiowy na pewno będzie wielki :-).

Ściskam Was ciepło i dziękuję, że na mnie poczekaliście,

Hubisiowa mama

13 komentarzy:

  1. Asiu ale ty masz wszystko- roześmiane dziecko, męża i pracę..a najważniejsze zdrowie :-) czego chcieć więcej :-)głowa do góry. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święta prawda :-). Buziaki Karola i dziękuję

      Usuń
  2. Oby tej bylejakości było jak najmniej! Też czasami mam podobne dołki, ale tak jak piszesz - po nich zawsze jest pagórek i słońce!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kryzysy to całkiem normalne etapy w życiu. Każdy z nas je przeżywa w mniejszym lub większym natężeniu (chyba się zgrałyśmy...). Ważne jednak jest to, żeby z nich wyjść mocniejszym i... mądrzejszym... Dobrze, że wróciłaś Asiu!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, że zły czas już minął. Uśmiechu kochana!

    OdpowiedzUsuń
  5. Asiu, chyba każdego z nas, nawet te najpiękniej uśmiechające się blondynki ;), dopada czasem jakiś kryzys i każdy z nas musi sobie raz na jakiś czas wszystko znowu poukładać. Zwłaszcza, że wszechobecna mantra marketingowa twierdzi, że możemy wszystko: być super matkami, super żonami, super pracownikami, super gospodyniami i jeszcze zawsze wyglądać super. A to się nie da. Więc trzeba właśnie wejrzeć w serce i zdecydować co jest dla nas najważniejsze. Cieszę się, że masz już tę jasność, bo ona rzeczywiście sprawia, że nawet jesienią jest wiosna. Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Asiu! I ciesze się, że Ty też wróciłaś w takiej pięknej, nowej odsłonie :-).

      Usuń
  6. Najważniejsze, że złe minęło :)
    alexanderkowo.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. czasem już tak jest, że zwalniamy, zatracamy się nie w tym w czym powinnyśmy. Ale najważniejsze, że szybko wracamy na właściwy kurs :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.