AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

czwartek, 28 stycznia 2016

Jak znaleźć czas na książki

Kto zagląda czasem na Hubisiowy instagram zauważył na pewno, że w ubiegłym roku wzięłam udział w wyzwaniu "52bookchallengepl". Chodziło w nim o to, by przez 12 miesięcy czytać przynajmniej jedną książkę w tygodniu i podzielić się z innymi krótką opinią o niej. Przez cały 2015 rok, co kilka lub kilkanaście dni wrzucałam na swój profil okładkę przeczytanej książki z kolejnym numerkiem. Wyzwanie zaliczyłam i nieskromnie mówiąc, poszło mi bardzo dobrze, bo odliczanie zakończyłam na 74 książkach :-). Ja! Osoba pracująca na cały etat, matka absorbującego trzylatka i żona z obowiązkami domowymi na karku znalazłam czas na 74 książki!

Dlaczego postanowiłam tak bezwstydnie pochwalić się moim czytelniczym wynikiem? A to dlatego, że mniej więcej od trzydziestej książki wyzwania, regularnie zaczęły pojawiać się na moim instagramie komentarze w stylu "jak ty to robisz?", "jakim cudem czytasz tak szybko?", "skąd bierzesz czas?", "podziwiam, też bym chciała mieć tyle czasu na książki", "chyba nie pracujesz?" itp. itd.

Pomyślałam więc, że opowiem Wam o moim sposobie na to, by pomimo szaleńczego tempa, jakie serwuje nam życie (przynajmniej moje), pomimo pracy, dzieci i obowiązków nie stracić kontaktu z literaturą. Szczególnie, jeśli brak tego kontaktu zaczyna Wam mocno doskwierać.






Jak więc znaleźć czas na książki? Prawda jest taka, że prasowanie samo się nie zrobi, a piwnica sama nie posprząta. Trzeba dojechać do pracy, potem z niej wrócić, skoczyć na zakupy, coś ugotować, zawieźć dziecko na zajęcia pozalekcyjne, itd. Trudno jest czytać wciąż będąc w ruchu. I ciężko jest chwycić za książkę, gdy wieczorem marzy się już tylko, by zamknąć oczy. Znam to doskonale.

Jakim więc cudem znalazłam czas na 74 książki? Pewnie się domyślacie... Mój sposób to po prostu audiobooki. Tylko tyle i aż tyle. Spośród 74 książek, które widzicie powyżej, aż 52 to były audiobooki (czyli dokładnie tyle, ile powinnam przeczytać, by zaliczyć wyzwanie).

Długo nie chciałam się do nich przekonać. Bo przecież to nie to samo, co papierowa książka. Audiobook nie pachnie, nie ma klimatu... Myślałam, że nie będę potrafiła skoncentrować się na fabule, że nie będę miała na czym ich słuchać i w ogóle, że będzie z tym więcej zamieszania niż przyjemności. W końcu jednak, za gorącą namową mojej znajomej Ani (której do tej pory jestem niezmiernie wdzięczna), włączyłam pierwszego audiobooka. Włączyłam i wpadłam po uszy w audiobookowy świat. I chyba mogę to już oficjalnie powiedzieć - nazywam się Asia i jestem audiobookomaniaczką :-).

Audiobooków słucham, jadąc tramwajem do pracy i z niej wracając, słucham jadąc sama samochodem. Słucham, patrząc jak moje dziecko bawi się na placu zabaw. Słucham, idąc do osiedlowego sklepiku po zakupy, czy do paczkomatu po przesyłkę. Słucham, prasując lub gotując w samotności. Słucham, ćwicząc w weekend na siłowni. Słucham zawsze wtedy, gdy nadarzy się okazja. I chociaż wydawało mi się, że czasu na słuchanie nie będzie wiele, w praktyce okazało się, że to nieprawda. Udaje mi się go wygospodarować naprawdę dużo. Każdy z nas przynajmniej przez godzinę dziennie wykonuje czynności, przy których można słuchać książki. 30 minut tu, 15 minut tam, a statystyczny audiobook trwa ok. 10 godzin... Może to nie jest szeleszcząca, pachnąca drukiem książka, ale zawsze książka :-).

Audiobooka wgrywam na dokupioną do telefonu kartę, a w kieszeni i torebce zawsze mam słuchawki. Gdy mam możliwość słucham książki na głośniku, ale zwykle robię to "na" jednej słuchawce, by mieć pod kontrolą otaczające mnie dźwięki. Nie uśmiecha mi się wpaść pod samochód, czy nie usłyszeć dzwonka do drzwi. Albo broń Boże, nie usłyszeć komplementu męża :-).

Skąd je biorę? Skąd tylko mogę :-). Najczęściej wyłapuję używane z allegro, albo wymieniam się ze znajomymi. Świetne audiobooki znajduję też w bibliotekach, łapię na promocjach w księgarniach internetowych lub kupuję jako dodatki do czasopism. W tamtym roku znalazłam w opakowaniu witaminek dla Hubisia kupon na dowolnie wybranego audiobooka z bardzo przeze mnie lubianego serwisu audioteka.pl i od razu pobiegłam kupić kilka opakowań na zapas :-). Wystarczy tylko dobrze się rozejrzeć i na pewno znajdziecie coś dla siebie.

Wiem, że na początku może być trudno słuchać i jednocześnie wykonywać inne czynności, ale po dwóch, trzech książkach szybko się tego nauczycie. No i koniecznie zacznijcie od dobrej książki z dobrym lektorem, by nie zniechęcić się na samym początku :-). Ja jestem wielką fanką i szczególnie polecam głosy Krzysztofa Gosztyły, Macieja Stuhra i Anny Dereszowskiej. Aktualnie słucham trzeciej części cyklu z Cormoranem Strike, czyli "Żniwa zła" Roberta Galbraitha i po raz kolejny jestem pod ogromnym wrażeniem lektorskim umiejętności Macieja Stuhra. Tam każda postać ma inny akcent i styl. Każde zdanie ma właściwą intonację. Mam wrażenie, że oglądam film :-). Coś wspaniałego! Naprawdę świetny audiobook, podobnie zresztą jak dwie poprzednie części tej serii.

Jeśli więc kochasz książki, ale natłok obowiązków nie pozwala Ci po nie sięgać tak często, jak byś chciał, koniecznie spróbuj z audiobookami. Może akurat polubisz je tak bardzo, jak ja :-)?

Naprawdę gorąco zachęcam i serdecznie pozdrawiam,

Hubisiowa mama

-♥-

17 komentarzy:

  1. Jestem z tych, co to "trochę techniki i się gubię", ale zamierzam wypróbować ten sposób na "czytanie".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj koniecznie, może akurat Ci podpasuje i będziesz mogła/mógł częściej cieszyć się książkami :-). Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Popieram Twoje sposoby na czytanie i słuchanie - da się wyrwać chwilę na audiobooka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja często zaglądam do Ciebie sprawdzić, jakiego audiobooka polecasz, czaję się teraz na "Okruchy dnia" :-). Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. Mówisz i masz - wyślę!

      Usuń
  3. Widzę na zdjęciu kilka książek Cobena, ja przeczytałam wszystkie jego książki i go uwielbiam! Co byś mi poleciła w podobnym klimacie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coben jest fantastyczny i niestety nie do podrobienia. Ja w każdym razie nie znalazłam jeszcze autora, który potrafiłby utrzymać takie napięcie przez całą książkę. Ale z moich "kryminalnych" odkryć ostatniego roku, troszkę innych w klimacie, mogę Ci polecić cykl Lipowa Katarzyny Puzyńskiej (zaczyna się "Motylkiem" i jest troszkę podobna w stylu do Camillii Lackberg)i Remigiusza Mroza, cykl z Joanną Chyłką ("Kasacja" i "Zaginięcie").

      Usuń
  4. No tak, ale czy wtedy można mówić o przeczytanej książce czy raczej o odsłuchanej? Pomysł bardzo fajny, nadal rozwijający naszą wyobraźnię, słownictwo, myślenie itd. Dla mnie to czytnik jest wybawieniem i dzięki niemu znów wróciłam do czytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, do czytnika też trzeba mieć "wolne" ręce i skupiony na czytniku wzrok, co wiąże się z czasem, którego wiele z nas zwyczajnie nie ma. Audiobooki pozwalają nie stracić kontaktu z literaturą zapracowanym, zabieganym osobom. Przynajmniej tak jest w moim przypadku. A że słucham, a nie wodzę wzrokiem.. cóż, trzeba sobie jakoś radzić :-). Pozdrawiam ciepło

      Usuń
  5. Wow! Mam za sobą kilka audiobooków, ale nie przepadłam. Spróbuję jeszcze raz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja audiobooków nie lubię, jestem tradycjonalistka i lubie przewracać kartki :) Poza tym jestem wzrokowcem i nie zapamiętuję wiele słuchając! Zapisz się na FB do grupy "52 książki w 2016" i zapraszam cie na lubimyczytać, chyba że juz tam jesteś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. jeszcze nigdy nie słuchałam audiobooków;)szukam książki Zanim się pojawiłeś, Asiu możesz masz to w formie ebooka/audiobooka??przeczytałam niedawno że na podstawie tej książki ma ukazać się film,a wolę najpierw przeczytać książkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam i polecam, w którymś z wpisów "z Hubisiowej biblioteczki" znajdziesz jej recenzję. Niestety nie była moja :-(

      Usuń
  8. Dzieki 😀 ja jeszcze nie próbowałam słuchać książek. Przez poprzedni rok przeczytałam może ze 3 książki. Aż wstyd sie przyznać. Teraz założyłam choć 1 na miesiąc 😉 dla mnie to i tak będzie sukces. A z audiobookiem na pewno skorzystam! Jaki jest Twoj nr1??
    Pozdrawiam 😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daria, a jakie książki lubisz najbardziej? Romanse w stylu Nicholasa Sparksa, czy z nutką kryminalną a la Musso? Kryminały raczej delikatne, czy mroczne? A może sagi rodzinne na historycznym tle? Albo dramaty? Pomóż mi, to postaram się coś doradzić spośród tych audiobooków, które już słyszałam. Ściskam!!!

      Usuń
    2. tak dawno nie czytałam czegoś "luznego" że nawet ciężko powiedzieć ;)
      ostatnio pochłonęły mnie zawodowe pozycje.
      Chętnie coś "pozytywnego", albo z głosem M. Sthura, którego uwielbiam ;)

      Usuń
    3. Daria, przepraszam. Przeczytałam Twój komentarz na telefonie, a potem na śmierć zapomniałam, że miałam Ci odpisać. Wstyd mi normalnie. Jak lubisz Stuhra to po prostu musisz przesłuchać serię z Cormoranem Strikiem, czyli "Wołanie kukułki", "Jedwabnik" i "Żniwa zła" Roberta Galbraitha. Stuhr wznosi się tam na wyżyny sztuki lektorskiej!

      Usuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.