AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

piątek, 13 maja 2016

Z Hubisiowej biblioteczki # 9

Wieki już nie pokazywałam Wam książek, które gościły ostatnio w mojej biblioteczce. Nie oznacza to oczywiście, że ich nie było. Były i to w dużych ilościach :-). W większości audiobooki, bo tylko ta forma sprawdza się przy moim aktualnym tempie życia. Na szczęście kilka "tradycyjnych" też udało mi się przeczytać. Lepsze, gorsze, fascynujące, te męczące i te bardziej wzruszające...  Wszystkie możecie znaleźć na naszym instagramie. Przy okazji chciałam Wam podziękować za komentarze pod minirecenzjami książkowymi, które umieszczam w ramach #52bookchallengepl. Świadomość, że korzystacie z moich poleceń, że przed przeczytaniem chcecie poznać moje zdanie, że pytacie, a potem dzielicie się ze mną wrażeniami, jest bardzo, bardzo miła i niezwykle motywująca :-)!

Spośród kilkudziesięciu pozycji, które nazbierały się od ostatniego książkowego wpisu, wybrałam te, o które często pytaliście. Pamiętajcie przy tym, że to moje osobiste, mocno subiektywne opinie. Zdaję sobie sprawę, że nie zawsze pokrywają się one z zachwytami/krytyką innych ludzi i jak najbardziej to szanuję. Gusta i oczekiwania czytelnicze są różne. To, że często nie podobają mi się popularne bestsellery, to chyba wynik wysoko postawionej poprzeczki, jaką ustawiły inne, przeczytane już przeze mnie książki. Tak to sobie przynajmniej tłumaczę :-). Ale jest też wiele nowości, które porwały mnie tak samo jak innych i z całego serca będę je Wam polecać. Zapraszam więc do Hubisiowej biblioteczki, mam nadzieję, że znajdziecie w niej coś dla siebie :-):



Andy Weir "Marsjanin"

Gdyby jeszcze rok temu ktoś powiedział mi, że sięgnę po książkę science-fiction i że będę nią absolutnie zachwycona, zakładałabym się o każde pieniądze, że tak się nie stanie. I przegrałabym, bo "Marsjanin" to jedna z książek, które pokochałam. Nie wiem, czy to kwestia świetnie napisanej historii, czy głosu lektora Jacka Rozenka, podejrzewam że jednego i drugiego, ale ten audiobook siedział w mojej głowie (i sercu) jeszcze długo po odsłuchaniu.

Główny bohater Mark Watney to jeden z członków misji kosmicznej, zupełnie nieumyślnie porzucony przez swoją załogę na Marsie. Bez łączności z Ziemią, bez wystarczających zapasów wody i jedzenia, za to z ogromną wiedzą i determinacją, postanawia przetrwać na obcej planecie. Co więcej, ma zamiar wrócić do domu :-). Z naukowego obowiązku i dla zabicia czasu zaczyna prowadzić dziennik, który stanowi trzon tej powieści. Przepełniony emocjami, wiedzą, poczuciem humoru i ciętym językiem. Słucha się go świetnie, a Marka nie sposób nie lubić :-). To diabelnie bystry, niezwykle pozytywny facet, którego każdy chciałby mieć w swoim otoczeniu. Równolegle z akcją na Marsie, toczy się wątek prowadzony na ziemi i wśród załogi. A wszystko napisane w bardzo spójny, ciekawy i trzymający w napięciu sposób. Muszę się w tym miejscu przyznać, że naukowy kontekst tej książki spowodował, że często nie miałam pojęcia, o czym główny bohater właściwie mówi, ale to zupełnie nie miało wpływu na odbiór całości. Liczyło się tylko to, że Mark wybrnął z kolejnej opresji. A ja bardzo, bardzo mu w tym kibicowałam i Wy też będziecie, jestem pewna :-).

"Marsjanin" to niezwykła książka o woli przetrwania, o samotności, o wyborach, o optymizmie. Nie wiem, czy w wersji papierowej jest równie porywająca jak w audiobooku, ale ja serdecznie Wam tego audiobooka polecam! Aha, i dodam jeszcze, że książka jest moim zdaniem dużo lepsza niż wersja kinowa.



S. J. Watson "Drugie życie"

Przyznam, że do tej książki podchodziłam dość sceptycznie. Myślałam, że druga, po "Zanim zasnę" (klik) książka S. J. Watsona nie może już być tak dobra. Że po takim debiucie ciężko mu będzie zaskoczyć czytelników. Ciekawość jednak zwyciężyła, przesłuchałam audiobooka i całe szczęście, bo wyszedł mu całkiem dobry thriller psychologiczny. Moim zdaniem lepszy niż chociażby osławiona "Dziewczyna z pociągu" Pauli Hawkins.

"Drugie życie" to historia, która komplikuje się z każdą kolejną stroną. A przy tym jest niezwykle prosta. Taka, w której nie ma opisów przyrody, wątki się rwą, a bohaterów możemy policzyć na palcach jednej ręki. Główna bohaterka Julia prowadzi spokojne, szczęśliwe życie na przedmieściach Londynu, gdzie mieszka wraz z mężem i adoptowanym synem. Pewnego dnia dowiaduje się, że w Paryżu zamordowano jej siostrę Kate. Gdy z uwagi na brak świadków i dowodów policyjne śledztwo utyka w miejscu, Julia postanawia na własną rękę znaleźć mordercę. Od przyjaciółki siostry dowiaduje się, że Kate spotykała się z mężczyznami poznanymi przez internet i to w nie do końca przyzwoitych celach. Jest przekonana, że to właśnie jeden z nich zamordował jej siostrę. Loguje się więc na odwiedzaną przez nią stronę i zaczyna chatować z mężczyzną, którego podejrzewa najbardziej. Nawet nie przypuszcza, jak szybko da się mu wciągnąć w niebezpieczną grę i jak bardzo zatraci się w tym "drugim" życiu.

Jeśli więc lubicie thrillery psychologiczne, szczególnie takie "naelektryzowane" emocjami, spokojnie możecie sięgnąć po tę książkę. Moje jedyne zastrzeżenia to chwilami wulgarny język (za czym nie przepadam, ale to zapewne celowy zabieg autora) i ostatnie zdanie książki, które pozostawiło we mnie ogromny niedosyt :-). Cała reszta była naprawdę ok.




Katarzyna Bonda "Sprawa Niny Frank" (część I cyklu o Hubercie Meyerze)
Katarzyna Bonda "Tylko martwi nie kłamią" (część II cyklu o Hubercie Meyerze)

 "Pochłaniacz", pierwsza książka Katarzyny Bondy, jaką miałam okazję przeczytać, bardzo mnie rozczarowała. Do tej pory trzeszczy mi w zębach i to ona była powodem ogromnej rezerwy, z jaką sięgałam po serię książek z Hubertem Meyrem. Ku mojemu miłemu zaskoczeniu, te dwie książki okazały się zupełnie inne. Lekkie, niewymuszone, z ciekawą (chociaż zawierającą luki) fabułą i mocnymi postaciami. 

Akcja pierwszej części, czyli "Sprawy Niny Frank" toczy się w sielsko-anielskiej (moim zdaniem trochę za bardzo przerysowanej) wsi Mielnik nad Bugiem. To właśnie tam Nina Frank - gwiazda filmowa z pierwszych stron gazet miała swój dom i tam została zamordowana. Na miejsce zostaje wysłany znany psycholog policyjny Hubert Meyer, który ma pomóc miejscowej policji i sporządzić profil psychologiczny sprawcy. Jego pracodawcy uważają, że wysyłają go na urlop, tymczasem szybko okazuje się, że Meyer będzie musiał zmierzyć się z jedną z trudniejszych spraw w swojej karierze... Książkę czyta się szybko i całkiem przyjemnie, na urlop będzie jak znalazł. W sumie nie mam do niej większych zastrzeżeń, tylko zakończenie to moim zdaniem jedno wielkie nieporozumienie. Nie chodzi tu jednak o kwestię zabójcy, tylko o pewien zabieg techniczny, zupełnie niepotrzebny, ale to już ocenicie sami.

Na szczęście w drugiej części wszystko wraca do normy i Hubert Meyer zajmuje się sprawą morderstwa popełnionego na katowickim biznesmenie. Tu również mamy fajną historię z przeszłością w tle i całą paletę mocnych, wyrazistych postaci. "Tylko martwi nie kłamią" jest w moim odczuciu lepsza od pierwszej części, ale niestety wciąż ma niedociągnięcia. Dużo "przegadanych" fragmentów, kilka naprawdę zbędnych wątków pobocznych, zbyt wiele mylnych tropów - wszystko to spowodowało, że książka, chociaż fajna, nie oczarowała mnie jednak. I chociaż w moim prywatnym rankingu, Katarzyna Bonda zrehabilitowała się za tego nieszczęsnego "Pochłaniacza", to jednak i tak uważam, że miano "królowej polskich kryminałów" zdecydowanie bardziej należy się Katarzynie Puzyńskiej (już nie mogę doczekać się 7 czerwca i premiery szóstej części cyklu o Lipowie).

Na pewno jednak przeczytam (lub wysłucham) trzeciej części cyklu Bondy, czyli "Florystki", tym bardziej, że recenzje ma bardzo dobre. Podobno to najlepsza część serii. Zostawiam ją sobie na czerwcowy urlop i na pewno dam Wam znać, jakie będą moje wrażenia. Jeśli nie na blogu, to na pewno na instagramie.




Jodi Picoult "W naszym domu"

Nie wiem, jak to się stało, ale książki Jodi Picoult do tej pory jakoś mi umykały. Chociaż wiedziałam, że regularnie lądują na szczycie listy bestsellerów New York Times'a i że Jodi Picoult to wręcz instytucja, to i tak wciąż odkładałam je na później. W końcu pod koniec roku wysłuchałam audiobooka "Krucha jak lód" i z miejsca przepadłam. Styl, język, niezwykłe przygotowanie merytoryczne autorki, wrażliwość, emocje... W tej książce było wszystko! Potem sięgnęłam po słynne "Bez mojej zgody" (polecam, polecam, polecam!!!) oraz "Świadectwo prawdy" i oficjalnie dołączyłam do funclubu pisarki :-).

"W naszym domu" to książka równie wyjątkowa, jak te wymienione wyżej, ale odrobinę inna emocjonalnie. Jeśli ktoś się boi, że nie podoła uczuciom, które zwykle towarzyszą książkom Picoult, powinien sięgnąć właśnie po nią. Opowiada o nastolatku Jacobie Hunt, który cierpi na łagodną odmianę autyzmu, czyli zespół Aspergera. Jacob nie potrafi wyrażać swoich uczuć, ani odczytywać emocji innych ludzi, dlatego niezwykle ciężko jest mu funkcjonować w społeczeństwie. Jest bardzo inteligentny i elokwentny. Na pierwszy rzut oka nie różni się niczym od innych nastolatków, ale choroba sprawia, że każde odstępstwo od codziennej rutyny wywołuje w nim atak furii. Nie znosi dźwięku zgniatanego papieru, koloru pomarańczowego i dotyku obcej osoby. Pasjonuje się za to rozwiązywaniem zagadek kryminalnych. Ma na ich punkcie prawdziwą obsesję. Pojawia się w miejscach, w których policja prowadzi analizę miejsca zbrodni i instruuje funkcjonariuszy jak powinni postępować. Gdy zostaje zamordowana jego instruktorka umiejętności społecznych, nagle to on staje się obiektem zainteresowania śledczych i wkrótce staje przed sądem oskarżony o zabójstwo.

Lecz chociaż mamy tu mocny wątek kryminalny, to prawdziwym bohaterem jest, jak to często u Picoult, choroba bohatera. Ta książka uświadamia i uwrażliwia na problemy osób z zespołem Aspergera. Uczy zrozumienia i akceptacji inności. W tej powieści odnajdziecie też inne emocje - ogromne pokłady rodzicielskiej miłości i cierpliwości. Poczujecie samotność tej rodziny, jej bezsilność wobec choroby i nieustanny strach o przyszłość. Emocje, które potrafią wryć się głęboko w serce.  A takie książki cenię najbardziej. Serdecznie polecam!


I na dzisiaj to tyle. Mam nadzieję, że coś dla siebie wypatrzyliście. A jeśli Wam wpadła ostatnio w ręce jakaś rewelacyjna książka, dajcie koniecznie znać. Za 43 dni zaczynam urlop i już szykuję się na książkowy nadbagaż :-).

 Pozdrawiam serdecznie,

Hubisiowa mama

-♥-

1 komentarz:

  1. Prowadzę bloga książkowego, aktualnie trwa konkurs z fajnymi nagrodami, również z książeczkami dla dzieci (i to z dedykacją autora), dlatego wpadłam z zaproszeniem :)
    http://czytelnicza-dusza.blogspot.com/2016/05/wielki-urodzinowy-konkurs-4-lata-bloga.html

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.