AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

niedziela, 12 czerwca 2016

Jakie to szczęście, że cię znalazłem


Przez nasz dom przewijają się dziesiątki, jeśli nie setki książeczek dla dzieci. Kupujemy je, dostajemy w prezencie lub wypożyczamy. I różnie z nimi bywa. Są lepsze i gorsze, bardziej wartościowe i bezwartościowe niestety, sami zresztą wiecie, jak to z tymi książeczkami jest... Na szczęście czasami trafiają się prawdziwe perełki. Takie, które zachwycają i Huberta i mnie i jeszcze Hubisiową Babcią na dokładkę :-). Fantastycznie wydane, z prostą, ale trafiającą w serducho historią, ślicznymi ilustracjami i pięknym przesłaniem. Właśnie takie książeczki chciałabym Wam jak najczęściej pokazywać. I właśnie taka jest opowieść Guido van Genechtena  "Jakie to szczęście, że cię znalazłem".

Główny bohater Kicek, to młody, tryskający energią zajączek, który nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu. I chociaż lubi czasem po prostu popatrzeć w dal lub odpocząć pod jodłą, to trwa to zaledwie chwilkę, bo COŚ wciąż każe mu kicać. "To tu, to tam, a potem tam i z powrotem. Całymi godzinami." Zajączek ma wspaniały węch i to właśnie nosek podpowiada mu, gdzie pokicać, by znaleźć na przykład pole słodkiej marchewki. Kicek słucha swojego noska i zawsze kica tam, gdzie nosek go prowadzi.

Pewnego, letniego dnia, jego nosek wyczuł jednak coś nowego, tajemniczego i nie do odparcia. COŚ, co bardzo zajączka zaintrygowało. Pomknął ku temu zapachowi tak szybko, jak jeszcze nigdy nie kicał. Przeskakiwał przez płoty, krzaki, kałuże, nawet przez jeża. Wiedział, że nosek prowadzi go w stronę czegoś wyjątkowego...





Gdy wreszcie dotarł na miejsce, okazało się, że ten wspaniały zapach to... zajączkowa dziewczynka Zuza :-). Od tej pory Kicek i Zuza razem kicali po łące. Całymi godzinami. To tu, to tam, a potem tam i z powrotem :-). Razem jedli słodkie marchewki i razem odpoczywali pod jodłą. Kicek często mówił do niej: "Jakie to szczęście, że cię znalazłem", a ona odpowiadał, jak bardzo się cieszy, że tak się stało. A gdy po latach ktoś ich pytał, jak się właściwie poznali, Kicek, patrząc na Zuzę mówił, że pokicał za swoim noskiem. "Co za szczęście" - śmiała się wtedy Zuza.



W ten piękny, ale jakże przystępny sposób, Guido van Genechten pokazał maluszkom uczucie zakochiwania się i miłości. Tę nieodpartą, wyjątkową siłę, która gna jedną osobę do drugiej. Naturalny proces szukania bratniej duszy i szczęścia. Hubi bardzo polubił tę historię, a gdy czytaliśmy ją trzeci raz, spytał mnie, czy mnie też nosek zaprowadził do tatusia :-).

Naprawdę serdecznie polecam Wam tę książeczkę. Nie tylko ma uroczą treść, ale jest także świetnie wydana. Kolorowe, urzekające ilustracje na pewno przypadną Waszym szkrabom do gustu. A do kompletu dostaniecie twardą oprawę i 32 duże, dość sztywne strony. W dodatku można ją dostać za naprawdę przystępną cenę. Ja swoją kupiłam za niecałe 23 zł (klik).

Jeszcze raz serdecznie ją Wam polecam i ściskam!

Hubisiowa mama
-♥-

4 komentarze:

  1. Ostatnio Wydawnictwo Adamada zachwyca mnie swoimi książkami. Ta jest równie piękna jak te, które miałam okazje oglądać. Cudowna historia.

    OdpowiedzUsuń
  2. super! na pewno kupimy :)
    ps. u nas tez dziś książkowy post ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oooo, uwielbiamy wszelkie zajączki i króliczki, a jak jeszcze mają na imię Zuza to na bank kupię! Tylko, że na razie moja Zuza pewnie zrobi sobie z niej kolorowankę :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.