AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

środa, 22 czerwca 2016

Magnetyczna układanka Janod

Kilka miesięcy temu z przerażeniem zauważyłam, że zabawki Huberta kompletnie opanowały nasze mieszkanie. Znajdowałam je za kanapą w saloniku, pod stołem w kuchni i w butach stojących w przedpokoju. Po małym rachunku sumienia uznałam, że jest ich zwyczajnie za dużo i jest to nasza wina. Co najmniej 1/4 Hubercikowych zabawek powinnam dawno wyrzucić albo komuś oddać (te połamane, zniszczone albo nieodpowiednie do wieku). Kolejna 1/4 zabawek nie powinna w ogóle się tam znaleźć, bo nic, absolutnie nic nie wnosiła do życia młodego (pozdrawiamy jajka niespodzianki). Pozostałe zabawki też nie były w 100% idealne. Takich prawdziwych perełek wcale nie mieliśmy dużo. Chodzi mi o takie zabawki, które byłyby jednocześnie ładne, fajne i dobrej jakości, a na dokładkę czegoś Hubiego uczyły :-).

Po zabawkowym remanencie, zaczęłam pilnować, co trafia do Hubercikowych zasobów. Oczywiście w miarę możliwości, bo na prezenty nie ma rady :-). Od kilku miesięcy bardzo starannie dobieram mu zabawki. Stawiam na jakość, nie na ilość. Najczęściej szukam zabawek, które w jakiś sposób związane są z jego największą pasją - strażą pożarną. Przestałam jednak bezmyślnie kupować kolejne wozy strażackie, czy kartonowe remizy. Teraz szukam niebanalnych, kreatywnych "okołostrażackich" gadżetów. Czegoś, co go zafascynuje i nauczy przy okazji. Takiej superzabawki w stylu tablicy z zamkami firmy Melissa&Doug, którą pokazywałam Wam rok temu (klik), a którą do tej pory uważam za jedną z najwspanialszych zabawek, jaką można kupić dwulatkowi. Zabawkę, którą chciałabym Wam pokazać dzisiaj mam zresztą dokładnie z tego samego sklepu, w którym kupiłam tablicę z zamkami, czyli mamaania.com.pl.



Jest to układanka firmy Janod, a właściwie pudełko w kształcie książki, w którym jedna z wewnętrznych ścian to tablica magnetyczna. W pudełku znajduje się 50 małych magnesów, które można dowolnie układać, tworząc najróżniejsze pojazdy latające, pływające i jeżdżące. Magnesy są tak skomponowane, by maluch mógł ułożyć z nich np. samolot, czołg, wóz strażacki i wiele innych wehikułów. Żeby pomóc małym konstruktorom, do zestawu dołączone są karty z propozycjami układanek i jest ich aż osiemnaście. A wszystko, jak to u firmy Janod w zwyczaju, najwyższej jakości, trwałe, ładne i kolorowe.



Zabawka okazała się u nas prawdziwym hitem. Ku mojemu zaskoczeniu Hubert z wielkim zapałem układał nie tylko wozy strażackie, ale i inne pojazdy. Początkowo przygotowywałam mu elementy potrzebne do ułożenia konkretnego pojazdu, ale później bez problemu wyszukiwał je sam. Aż mi serducho rosło :-). To kolejny, duży krok do przodu po tym, jak w końcu dał się przekonać do puzzli. Nareszcie udało mi się zainteresować go zabawką, która wymaga dłuższej chwili skupienia, logicznego myślenia, kombinowania, projektowania. Bez wątpienia świetnie też ćwiczy spostrzegawczość i jego zmysł artystyczny. I co najważniejsze, na pewno szybko mu się nie znudzi. Możliwości układania jest tak wiele, że zapewni nam zabawę na długie miesiące, o ile nawet nie lata :-).






Jeśli więc szukacie naprawdę fajnego, mądrego prezentu dla trzylatka (cztero- i pięciolatka jak najbardziej też) z całego serca polecam Wam tę zabawkę. Tym bardziej, że firma Janod wypuściła całą serię magnetycznych układanek, zarówno dla chłopców, jak i dziewczynek. Są piękne kuferki dla małych wielbicielek księżniczek, mody, wypieków czy biżuterii. Dla chłopców, oprócz pojazdów są też układanki na przykład z dinozaurami. Albo uniwersalne - z alfabetem i cyferkami. Każdy znajdzie coś dla swojego malucha. Zerknijcie zresztą sami (klik). A że są tak ładnie wykonane i opakowane, na prezent będą idealne. U nas w każdym razie sprawdziły się świetnie :-)!

Macie:-)? Znacie :-)? Lubicie :-)? Szukacie :-)? Dajcie koniecznie znać!

Ściskam ciepło,

Hubisiowa mama
-♥-

8 komentarzy:

  1. Na prezenty jest rada :) Wysyłać wszystkich do mnie!
    A tak na serio, to wiem o czym piszesz - sama taki zabawkowy remanent zrobiłam w styczniu, gdy po zalewie nowych świątecznych prezentów, już prawie nie widziałam podłogi spod zabawek. Za to na te durnowate małe zabawki z jajek niespodzianek sprzedam Ci super patent, który znalazłam na blogu mataja - trzeba je wrzucić do małego plastikowego pudełka (takiego na obiad do pracy), zalać wodą, zamknąć i wsadzić do zamrażarki. A potem wyjąć gdy zupełnie nie mamy siły i energii na wymyślanie nowych zabaw. U nas ten patent sprawdza się już chyba od roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, Twój blog to źródło nieustających inspiracji, nawet nie przypuszczasz, ile razy pomogłaś mi w wyborze :-). A patent na zabawki z jajka niespodzianki genialny! Na bank wykorzystam :-)

      Usuń
  2. Chodzi za mną ta układanka od jakiegoś czasu, chyba w końcu muszę zrobić małemu taki prezent na urodziny ;) Ale najpierw trzeba i u nas "remament" zabawkowy przeprowadzić, bo znowu nazbierało się nie potrzebnych ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale super ! Chyba musze zakupić bo mój młody jest na etapie układanki, puzzle itp itd :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podejrzewam, że Kacper byłby zachwycony równie mocno jak Hubert. Ta sama pasja i miłość do zabaw manualnych :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mogę potwierdzić że trzylatek będzie zachwycony!
    Musze dopisać no naszej listy prezentowej

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajna rzecz. Widać, że zajmie dziecko na dłużej a nie znudzi się po 5 minutach. Muszę koniecznie poszukać czegoś z firmy Janod dla mojej małej księżniczki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny pomysł na prezent dla dziecka i co najważniejsze pozwala zaoszczędzić miejsce w kąciku z zabawkami :-)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.