AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Blisko z Tobą chcę być... w szpitalu również

Bliskość, czuły dotyk mamy i taty, tulenie od pierwszych chwil życia... Właśnie to daje dziecku poczucie bezpieczeństwa i jest podstawą w budowaniu, a potem podtrzymywaniu więzi z rodzicami.  Aby zdrowo się rozwijać, maluszki powinny czuć od rodziców miłość, bliskość i szacunek. To najważniejsze filary rodzicielstwa bliskości.

Są jednak sytuacje w których, mimo ogromnych chęci, nie możemy zapewnić naszym dzieciom wystarczającej dawki bliskości. Pobyt w inkubatorze, czy leczenie w szpitalu wiążą się z licznymi barierami, które utrudniają, a czasami nawet uniemożliwiają bliski kontakt z maluchem. I nie chodzi mi wcale o przeciwwskazania medyczne, bo zdrowie dziecka zawsze będzie dla rodzica najważniejsze. Mam na myśli takie prozaiczne sprawy, jak brak dyskretnego, wygodnego miejsca do tulenia/kangurowania wcześniaka, czy niewystarczającą ilość rozkładanych łóżek dla czuwających rodziców. Przecież to są kwestie, które przy odrobinie dobrej woli i wsparciu finansowym, mogą zostać rozwiązane nawet w naszych polskich warunkach.

Mam wielką nadzieję, że słyszałyście już o akcji "Blisko z Tobą chcę być"? To program, w którym marka Pharmaceris EMOTOPIC postanowiła wspomóc rodziców właśnie w takich trudnych, szpitalnych sytuacjach. Wspierając i propagując rodzicielstwo bliskości, Pharmaceris EMOTOPIC rozpoczęła program tworzenia w szpitalach i placówkach medycznych specjalnych EmoStref, umożliwiających rodzicom bliski kontakt ze swoimi dziećmi. W każdej z nich znajdą się m.in. fotele do kangurowania na oddziałach neonatologicznych, rozkładane łóżka dla rodziców czuwających przy łóżkach szpitalnych swoich dzieci oraz maskotki koala Emo i gry, umilające szpitalny pobyt dzieciom i ich rodzicom.

http://emosfera.pl/


Niby niewiele, a może zmienić wszystko! Wie o tym każdy rodzic, który zetknął się z trudną, szpitalną rzeczywistością. Aż strach pomyśleć, jak wiele jest jeszcze w Polsce miejsc, w których o umożliwieniu rodzicom budowania z dzieckiem bliskości, myśli się symbolicznie, albo i wcale...

Pamiętam, jak mój Hubiś w 10 minut po przyjściu na świat trafił do inkubatora... I jak wciąż do tego inkubatora wędrowałam. Stałam i patrzyłam na niego, szeptałam słowa miłości i wracałam do swojej sali. Nie zostawałam na dłużej, bo nie dawałam rady stać. Stałam, bo obok nie było krzesła, a ja przecież zaledwie kilka godzin wcześniej urodziłam... Dopiero po 12 godzinach od porodu przyniesiono dla mnie krzesło z dyżurki położnych i pozwolono mi Hubiego nakarmić... Byłam taka szczęśliwa :-). Tuliłam go do siebie i chociaż z tego karmienia nic wtedy nie wyszło, to i tak był to jedne z najpiękniejszych 10 minut mojego życia. Pamiętam, jak siedziałam na tym twardym krześle, na środku sali, bo akurat tak umiejscowiony był inkubator i przybierałam różne pozycje, by zniwelować odczuwane wciąż trudy porodu. Jak chowałam Hubiego pod swój szlafrok, a pielęgniarka przeganiała podglądającego mnie przez szybę jakiegoś przyszłego tatę, który włóczył się po trakcie porodowym, zamiast być przy żonie... Byłam szczęśliwa, ale nie będę ukrywać, że warunki tego mojego naszego pierwszego tulenia, mogłyby być lepsze... A ile mam siedziało wcześniej na moim miejscu?

W ciągu kolejnych trzech i pół roku, jeszcze dwa razy trafiałam z Hubim do szpitala. Raz po czołowym zderzeniu z żeliwną futryną, drugi po użądleniu przez pszczołę. Za każdym razem spędzałam z nim w szpitalu dwie noce. Miałam szczęście, bo w salach były rozkładane łóżka dla rodziców. Kosztowały 15 zł za nockę, ale były. I chociaż dostałam małe manto od pielęgniarek za położenie się tam z Hubim, to przez jakiś czas mogłam go normalnie utulić... W ilu miejscach rodzice nie mają jeszcze takiej możliwości?

Bardzo, bardzo się cieszę, że marka Pharmaceris zaczęła głośno mówić o tym problemie. Że zaczęła działać. I do tego działania włączyła nie tylko personel medyczny, ale również nas, rodziców! Bo każdy może zgłosić do programu placówkę, w której widzi zapotrzebowanie na taką EmoStrefę. Wystarczy wypełnić zgłoszenie na stronie: http://emosfera.pl/zglos-potrzebe/. Jej budowę sfinansuje Pharmaceris, przeznaczając na ten cel środki ze sprzedaży dermokosmetyków z serii EMOTOPIC.
 
Mam nadzieję, że i Wy zainteresujecie się tą akcją i czynnie włączycie w jej realizację. Po szczegóły zapraszam Was serdecznie na stronę: http://emosfera.pl/. Pamiętajcie, że razem możemy zdziałać naprawdę wiele!

*** KONKURS ROZSTRZYGNIĘTY***

A dla wszystkich hubisiowych czytelników, mam niespodziankę. Marka Pharmaceris ufundowała dla Was duży zestaw kosmetyków, w skład którego wchodzą produkty zarówno dla dziecka, jak i rodziców: z serii EMOTOPIC kremowy żel myjący (400 ml) oraz preparat 3 w 1 intensywnie natłuszczający do ciała (400 ml); z serii Pharmaceris S - suchy olejek ochronny do ciała 50 SPF+ (200 ml) oraz z serii Pharmaceris H - specjalistyczny szampon stymulujący wzrost włosów (250 ml) oraz preparat do intensywnej kuracji stymulującej wzrost włosów (125 ml). Wspaniały zestaw, prawda :-)?

Co zrobić, by wziąć udział w jego losowaniu? Wystarczy w komentarzu pod tym postem, dosłownie w dwóch zdaniach napisać, jaki rytuał bliskości ze swoim dzieckiem lubicie najbardziej? Może wieczorną kąpiel albo przytulanie? Czytanie na dobranoc, wspólną zabawę, a może coś jeszcze innego :-)? Podziel się swoim sposobem na budowanie więzi z dzieckiem. Na Wasze komentarze będę czekać do 12 sierpnia włącznie. W niedzielę 14 sierpnia zrobimy losowanie, o ile nie spadnie na nas jakiś rodzicielski kataklizm :-).

Aha, a jeśli piszecie z profilu anonimowego, zostawcie koniecznie swój adres e-mail, z którego potem się do mnie odezwiecie w razie wygranej. To po to, by Wasza nagroda nie trafiła w niepowołane ręce :-).


***WYNIKI***

Kochani, mały paluszek wskazał komentarz Joanny :-). Serdecznie gratuluję i proszę o kontakt na adres: joanna.mackiewicz@op.pl. Będę czekać na Ciebie do 18 sierpnia br. włącznie. A wszystkim uczestniczkom z całego serca dziękuję za piękne komentarze.



Ściskam Was serdecznie,

Hubisiowa mama

-♥-

13 komentarzy:

  1. W naszym domu zwyczajem jest, że Kacper śpi razem z nami i zanim zaśnie jedno z nas czyta mu bajkę i kładzie się po to, aby nasz Syn przed snem mógł się poprzytulać co nie miara. Przeważnie jest tak, że zasypia wręcz na mnie co uwielbiam bo wiem, że niedługo mama będzie ble :D Najbardziej tęskno mi do karmienia piersią, które uwielbiałam i uważam, że jest czymś najpiękniejszym w macierzyństwie :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj uwielbiam bliskość z moimi dziećmi. Z młodszym największą to karmienie piersią. Ma już 13 miesięcy, wiec tym bardziej ta bliskość jest dostrzegana. Karmie w pozycji leżącej a on leży na mnie :). Ze starszą córcia tulimy się podczas usypiania i opowiadania bajek :) to takie nasze chwile. Bajki opowiadamy/czytamy z 2 razy dziennie. Ponadto moje dzieci to takie małe przytlulance. Kilka razy dziennie przychodzą się poprzytulac. Dla mnie to cudowne chwile, bo kocham tę bliskość. I niech te chwile trwają jak najdłużej! !!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja najabrdziej lubię weekendowe poranki, ich niespieszność, piżamowość i bliskość. Bo tak naprawdę tylko wtedy nic nie trzeba, czas płynie zupełnie inaczej, a my możemy w pełni z tej bliskosci korzystać. Która przy trochę większym dziecku, już w pewien sposób samodzielnym ma całkiem inny wymiar - zabawy, głaskania, smyrania, skoków na rodzicach ;) czasem - najcześciej w nocy jednak mamy bliskość w standardowym wykonaniu: Mamo jestem, przyszedłem, weź mnie od kołdrę i oddaj swoją poduszkę....

    OdpowiedzUsuń
  4. Codziennie, kiedy mój synek się budzi ok. godz. 6-7, biorę go do siebie do łóżka i spędzamy w nim czas do następnej drzemki bawiąc się i przytulając, dopiero potem zaczynamy cudowny dzień. Jest to rytuał, który musi być codziennie, by nacieszyć się sobą.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzień dobry,

    Poniżej kilka przykładów, które najprawdopodobniej wymieniłyby moje i mojego męża skarby:

    B itwa na poduszki razem z mamą i tatą
    L ubimy, kiedy mama lub tata czytają nam bajki na dobranoc
    I dziemy razem na spacer
    S łodkości pałaszowane wspólnie z rodzicami zawsze przegonią każdy smuteczek
    K uchnia to miejsce, w którym razem z mamą pieczemy nasze ulubione rogaliki
    O błędne szaleństwa z naszymi rodzicami, czyli fikołki i inne wygibasy
    gło Ś na muzyka, przy której razem z rodzicami tańczymy,
    jeździ ć na rowerze i hulajnodze pod okiem naszych rodziców

    Pozdrawiam serdecznie mamę Huberta, tatę Huberta i Huberta
    Wierna czytelniczka
    Letycjanka

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wieczorem musi być w wanience pluskanie,
    oliwką smarowanie i pomadowanie,
    masaż i stópek całowanie.

    Karolina
    karolinawozniak589@gmail.com

    Potem kołysanek śpiewanie
    i bajeczek czytanie.
    A na dobranoc czółka całowanie :)

    Karolina
    karolinawozniak589@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  9. A tak mniej poetycko:) Bliskość matki dla dziecka jest bardzo ważna. Mam dwie malutkie córeczki jedna ma 2,5 roku a druga 9 miesięcy. Starsza jest bardzo zazdrosna i jak tylko widzi, ze karmię małą bądź kołysze to dosłownie wchodzi mi na głowę. Wcześniej najpierw kąpałam młodszą, smarowałam oliwką robiłam masaż całowałam i kołysałam zanim zasnęła a później zajmowałam się starszą. Razem robiłyśmy stworki z piany podczas kąpieli a później czytałam jej książeczki i śpiewałam kołysanki. Teraz jesteśmy na innym etapie:) Dziewczynki kąpią się razem. Starsza odkryła, że z małą też można się bawić pianą i gumowymi kaczuszkami. Jest dużo więcej zabawy i śmiechu i wydaje mi się, że bliskości między nami wszystkimi też jest więcej.

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam serdecznie.
    Jestem mamą półtorarocznego Maluszka i z własnego doświadczenia wiem jak bardzo ważna dla prawidłowego rozwoju dziecka jest bliskość rodziców ich ciepło,czułość,zaufanie i miłość.Codzienne rytuały pielęgnacyjne:kąpiel,a podczas niej wodne zabawy,masaż,a potem przytulanie i czułości-to niezapomniane chwile które staramy się wspólnie celebrować.
    KĄPIEL DLA MNIE I DLA SYNKA TO CHWILE BLISKOŚCI
    CZAS DOBREJ ZABAWY I CHWILE RADOŚCI
    PLUSKANIE ,CHLAPANIE,BRZUSZKA MASOWANIE
    W KĄPIELOWEJ PIANIE STÓPEK ŁASKOTANIE
    PRZEKAZANIE CIEPŁA ,CZUŁOŚCI ,
    MIŁOŚCI DLA MNIE I DLA MALCA JEST TO CZAS RADOŚCI
    Pozdrawiam serdecznie BOGNA
    (bogusia_mail@wp.pl)

    OdpowiedzUsuń
  11. A dla mnie i mojego dwuletniego synka takim szczególnym rytuałem, który daje nam wiele radości jest... wspólne przygotowywanie ciasta na naleśniki. To taki czas tylko dla nas. Bez pośpiechu i napinki. Najpierw gromadzimy wszystkie potrzebne składniki. Nazywamy je. Tłumaczymy, skąd pochodzą. Naśladujemy kurkę, krowę. pokazujemy, jak zboże kołysze się na wietrze, jak rośnie. A potem plum! - rozbijam jajko i Antoś z ciekawością patrzy, co to takiego kryje się w tej skorupce i z zainteresowaniem przygląda się jak wszystko zamienia się w gładką masę. Sam też dolewa mleko. Ale najlepsze jest na końcu. To dosypywanie maki. Dlaczego najlepsze? Bo przypomina pracę koparki, którą Antek jest od kilku miesięcy wprost zafascynowany. A takie bliskościowe naleśniki przyprawione ogromną porcja dobrej zabawy, czułości, a przede wszystkim miłości smakują potem jak żadne inne :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Coś niezależnego od wieku, to.. Przytulenie. Taki gest o niebywalej sile i mocy. Na uspokojenie, pocieszenie, z radości. Czytanie i śpiewanie, od pierwszych chwil. Najbardziej lubimy te wieczorne, tuż przed snem. Aura bliskości która nas wtedy otula jest nie do opisania. :-) seuleriel@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Ależ się cieszę!!! mail wysłany!

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.