AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

czwartek, 18 sierpnia 2016

Fenomen książki "Chłopiec i pingwin" Olivera Jeffersa



Polskie wydanie książki "Chłopiec i pingwin" Olivera Jeffersa, to jedna z najczęściej poszukiwanych książeczek dla dzieci. Wydana w 2010 roku przez nieistniejące już wydawnictwo "mam", w przekładzie Michała Rusinka, jest właściwie nieosiągalna w żadnej internetowej księgarni. Jeśli pojawia się na allegro, to jej cena na licytacji kończy się zwykle w okolicach 100-150 zł, chociaż kilka miesięcy temu jedna z nich sprzedała się za prawie 200 zł. Szaleństwo, prawda :-)? A przecież trzeba pamiętać, że zwykle nie są to nowe egzemplarze. Ja swój też upolowałam na allegro, ale nie przyznam się za ile, bo Hubisiowy Tata złapie się za głowę :-).

Gdy w poście o pokoju Huberta, na zdjęciu z biblioteczką młodego znalazła się właśnie ta pozycja (klik), dostałam przynajmniej kilkanaście e-maili z pytaniem, czy nie chciałabym jej odsprzedać. Zresztą do tej pory zdarzają się takie wiadomości. Skąd takie zainteresowanie? Czy "Chłopiec i pingwin" naprawdę wart jest tych pieniędzy? Co ma w sobie ta historia, że szaleją za nią nie tylko dzieci, ale i rodzice? Zobaczcie i oceńcie sami :-).

"Chłopiec i pingwin" to bardzo prosta bajka, ale właśnie w prostocie tkwi jej siła. Nie znajdziemy tu żadnych imion, nazw miejscowości, czy dat. Po prostu... był sobie raz chłopiec i pewnego dnia w drzwiach jego domu stanął pingwin. Chłopiec nie miał pojęcia, skąd się wziął, a pingwin zaczął wszędzie za nim chodzić. Pingwin miał smutną minę, więc chłopiec pomyślał, że pewnie się zgubił... Postanowił więc pomóc mu wrócić do domu, nawet jeśli w tym celu będzie musiał przepłynąć morza i oceany. Tak zaczyna się historia, która prowadzi nas wprost na Biegun Południowy i w piękny, ale niezwykle przystępny dla kilkuletniego dziecka sposób, pokazuje czym jest samotność, przyjaźń i potrzeba bliskości. Jak ważne jest, by zauważyć, że komuś na tobie bardzo zależy, że o przyjaźń warto zawalczyć i że nie wolno poddawać się za szybko... 









Bo okazało się, że pingwin na Biegunie Południowym wcale nie jest szczęśliwy, a wracający łódką do domu chłopiec tęskni za nim bardzo... Że im na sobie zależy... Każdy z nich na własną rękę postanawia więc wrócić do przyjaciela, ale niestety mijają się za wielką górą lodową (ten moment Hubi przeżywa zawsze najbardziej). Chłopiec nie znalazł na Biegunie pingwina i smutny wyruszył w drogę powrotną... Bajka oczywiście kończy się jednak dobrze. Chłopiec odnalazł płynącego na parasolu pingwina i tak oto razem wrócili do domu, przez całą drogę rozmawiając o cudownych rzeczach :-).








Fajna historia, prawda :-)? Podobno Oliver Jeffers zainspirował się prawdziwą historią sześcioletniego chłopca z Belfastu (właśnie tam dorastał autor), który w czasie szkolnej wycieczki do zoo wykradł małego pingwina i zabrał do domu. Postanowił, że pingwin zamieszka u niego w łazience i będą się razem bawić :-). Oczywiście jego rodzice mieli w tym temacie odmienne zdanie :-).

Ale oprócz chwytającej za serce historii, absolutnie niesamowite są w tej książeczce ilustracje. Oliver Jeffers to dla mnie absolutny mistrz spośród dziecięcych ilustratorów. Prosta lecz piękna kreska, pastelowe kolory, różne techniki i najważniejsze... morze myśli i emocji. Nie wiem, jak on to robi, ale z każdej strony wyziera dokładnie to, o czym opowiada historia. Samotność, nadzieja, smutek, radość... Jego ilustracje są tak blisko tekstu, że już bliżej być chyba nie mogą. Nic dziwnego, że za swoje książki Jeffers zbiera liczne nagrody i można je znaleźć w ponad trzydziestu różnych krajach... To aktualnie gwiazda swojego gatunku :-). Zachęcam zresztą do obejrzenia króciutkiego filmiku, w którym z dużym poczuciem humoru opowiada o swojej twórczości (klik).

I koniecznie obejrzyjcie ze swoimi szkrabami krótką, filmową adaptację książki "Chłopiec i pingwin" z Wojciechem Malajkatem w roli lektora. Animacja jest równie piękna jak książka, a naprawdę o niewielu filmach dla dzieci można to powiedzieć. Cały, 24-minutowy filmik obejrzycie tutaj (klik).

https://www.youtube.com/watch?v=tEriYg7y4LQ


Jeśli więc wpadnie Wam w ręce ta (lub inna) książka Olivera Jeffersa, nie wahajcie się. To naprawdę piękne, wartościowe pozycje, które warto mieć w swojej biblioteczce. Szkoda tylko, że polskie wydania stały się prawdziwymi rarytasami na rynku książek dziecięcych. Aktualnie angielskojęzyczne wersje są nie tylko tańsze, ale i dużo łatwiej dostępne. Mam nadzieję, że któreś z polskich wydawnictw zdecyduje się w końcu na wznowienie publikacji, bo naprawdę warto :-).

Napiszcie mi koniecznie, czy znacie tę książeczkę i co o niej myślicie :-)? I jak się Wam podobała animacja?

Pozdrawiam ciepło,

Hubisiowa mama
-♥-

2 komentarze:

  1. Z wielkim zaciekawieniem czytałam ten wpis - cudowne ilustracje! Posiadanie tej książki to niczym skarb w pokoiku dziecka

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziekuje za ten wpis. Zainspirowalas mnie, a ze w kanadyjskiej bibliotece pozycji Olivera Jeffersa nie brakuje, zaraz zamowilam kilka dla mojego trzylatka. Bardziej nawet niz Chlopiec i pingwin, zaciekawila go The way back home i Stuck. I mnie jest przyjemniej, gdy czytane przez nas ksiazeczki sa piekne pod wzgledem wizualnym i literackim :) Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.