AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

wtorek, 6 września 2016

Z Hubisiowej biblioteczki # 10

Łaskawe były dla mnie letnie miesiące. Łaskawe i obfite. Książkowo również, bo dzisiaj o książkach będzie :-). Ostatnio wpadło mi w ręce kilka pozycji, które chciałabym Wam polecić, przy czym jedna (a może nawet dwie), to książki, które zrobiły na mnie naprawdę duże wrażenie. Jeśli więc szukacie pomysłu na lekturę w długie, jesienne wieczory, albo zastanawiacie się po prostu, po co warto sięgnąć (a po co niekoniecznie), serdecznie zapraszam na kolejny odcinek cyklu "Z Hubisiowej biblioteczki".


 
"Małe eksperymenty ze szczęściem. Sekretny dziennik Hendrika Groena, lat 83 i 1/4" Hendrik Groen

Pierwszy raz przeczytałam o tej książce w Wysokich Obcasach. Międzynarodowy fenomen literacki, prawa do publikacji wykupione w kilkudziesięciu krajach, ponad 30 tygodni na szczytach list bestsellerów w Holandii (gdzie książka ukazała się w 2014 r.) i zakończone niepowodzeniem śledztwo dziennikarzy, pragnących odkryć prawdziwą tożsamość autora. Wszystko to brzmiało bardzo zachęcająco. Na dokładkę artykuł zawierał fragmenty dziennika, po przeczytaniu których przepadłam na amen. Były fantastyczne, lekko prześmiewcze, a jednocześnie poruszające. Kupiłam więc ebooka i zabrałam ze sobą na urlop. A potem zamiast korzystać z bajkowo ciepłej wody, czytałam i czytałam :-).

Hendrik Groen to mieszkaniec amsterdamskiego domu spokojnej starości, który w krótkich, ale błyskotliwych notkach opisuje kolejny rok swojego życia. Ze wszystkich sił nie chce być zgrzybiałym staruszkiem. Chociaż nie miał łatwego życia, nie użala się nad sobą i po prostu pragnie być szczęśliwy. Wbrew wszystkiemu - starości, poważnym problemom ze zdrowiem, czy śmierci bliskich osób. Wraz z kilkoma pensjonariuszami wplata w rutynę dnia codziennego drobne przyjemności albo małe psoty. I chociaż wciąż boryka się z ograniczeniami związanymi z wiekiem, powoli odzyskuje radość życia. Podróżuje, flirtuje, pije dobre wino :-).

Dziennik Hendrika był dla mnie słodko-gorzkim doznaniem. Momentami smutny, momentami bardzo mądry, ale mimo wszystko pokazujący życie staruszka z ogromnym poczuciem humoru i dystansem. W jednej minucie potrafił rozśmieszyć mnie i poruszyć najdelikatniejsze struny uczuć. Bo gdzieś między wierszami mogłam wyczytać - ty też będziesz w moim wieku, ty też będziesz przeżywać to, co ja... Czytając tę książkę po prostu nie sposób nie zastanowić się nad sobą i swoją przyszłością. W kilku miejscach poruszany jest również temat eutanazji, ale w tak subtelny i elegancki sposób, że nawet jej najwięksi przeciwnicy nie powinni czuć niesmaku.

Bardzo, bardzo serdecznie polecam Wam tę pozycję. Na mnie zrobiła duże wrażenie i mam nadzieję, że również Wam przypadnie do gustu.

A jeśli ktoś ma ochotę na małą próbkę dziennika Hendrika, to fragmenty książki znajdziecie tutaj (klik).




"Saszeńka" Simon Sebag Montefiore  

Bardzo lubię książki z XX-wieczną Rosją w tle. Niesamowity przepych carskiego dworu, krwawa rewolucja, oblężenie Leningradu, okrucieństwo syberyjskich zsyłek - te wszystkie wydarzenia już same w sobie stanowią niesamowitą historię. Gdy dodać do tego barwnych bohaterów i dobry warsztat autora, otrzymujemy zwykle książkę, od której po prostu ciężko się oderwać.

O "Saszeńce" Simona Montefiore słyszałam już kilka lat temu, ale dopiero niedawno wpadła mi w ręce. Wychwalana przez recenzentów, z piękną, klimatyczną okładką, skojarzyła mi się od razu z "Anną Kareniną". W rzeczywistości okazała się jednak zupełnie inna, głębsza, pełniejsza, bardziej fascynująca.  

Ta książka to dwie, a właściwie trzy historie w jednej. Wszystkie łączy główna bohaterka, a dzieli miejsce i czas. Saszeńkę poznajemy w 1916 roku. Ma 16 lat, mieszka w Petersburgu i jest córką bogatego Żyda. Ma przepełniony bogactwem dom, chodzi do ekskluzywnej szkoły, a jej matka jest uosobieniem wszystkiego, z czym Saszeńka walczy. Walczy, bo dziewczyna czynnie działa w partyjnej konspiracji, głęboko wierząc w konieczność rewolucji i zakończenia rządów carskiej arystokracji. 

Gdy spotykamy ją ponownie jest 34-letnią żoną wysoko postawionego komunisty. Mieszka na przedmieściach Moskwy, ma dwójkę dzieci i jest redaktorem naczelnym jednej z komunistycznych gazet dla kobiet. Pomimo okresu wielkiej czystki, jej szczęściu i bezpieczeństwu właściwie nic nie zagraża. Do czasu jednak, bo chociaż w dalszym ciągu głęboko wierzy w sens i potrzebę komunizmu, to zaczyna dostrzegać, że życie i miłość wcale nie są wyłącznie czarno-białe. W konsekwencji wdaje się w gorący romans, który może kosztować ją wszystko...

Ostatnia, trzecia część opowiada o młodej, zdolnej studentce z Kaukazu, która na zlecenie bogatych ludzi z Londynu poszukuje w tajnych, radzieckich archiwach informacji o... Saszeńce. To, co odkryje zmieni losy wielu osób. A mnie do tej pory trzyma za gardło.

"Saszeńka" to świetnie napisana historia z całą gamą emocji do przetrawienia. Nieidealna główna bohaterka, niezwykle wyraziste postacie drugoplanowe, fascynujące tło dziejowe. Jak dla mnie pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników powieści historycznych. Polecam gorąco :-).




"Nieznajomy" Harlan Coben

Harlan Coben to marka sama w sobie. Nigdy mnie nie zawiódł i na każdą jego nową książkę czekam z niecierpliwością. Żeby być jednak uczciwą, muszę przyznać, że jego książki dzielę na te "świetne" oraz te "mniej świetne, ale w dalszym ciągu świetne" :-). "Nieznajomy" należy do tej drugiej kategorii, ale i tak to naprawdę fajna lektura, która z każdą przeczytaną stroną wciąga nas coraz bardziej.

Adam Price to zwyczajny facet, wiodący zwyczajne życie. Jest prawnikiem, ma żonę, dwóch synów i dom na przedmieściach. W dzień chodzi do pracy, a popołudniami kibicuje miejscowej drużynie lacrosse, w której gra jego syn. Pewnego dnia podchodzi do niego nieznajomy mężczyzna i bez żadnych wstępów informuje, że przed laty jego żona Corrine udawała przed nim ciążę i poronienie. Zostawia też Adamowi wskazówkę, jak może potwierdzić prawdziwość jego słów, po czym znika. Zaskoczony Adam zostaje z milionem pytań i czarną plamą w sercu. Kim jest nieznajomy? Jaki ma cel? Dlaczego Corrine miałaby w ogóle coś takiego zrobić? I dlaczego postawiona przed faktami nagle znika? 

Czarna plama robi się coraz większa, gdy na jaw wychodzą nowe fakty. Wolna początkowo akcja nabiera tempa śnieżnej kuli. Defraudacja, szantaż, dziwna grupa ludzi czyhająca na ludzkie potknięcia, pościgi, morderstwo... Wszystko zgrabnie skonstruowane i nieustannie trzymające w napięciu. Na szczególną uwagę zasługuje też zakończenie, które naprawdę mnie zaskoczyło. A przynajmniej do dwóch trzecich książki zupełnie się go nie spodziewałam. Okazało się takie "nie-cobenowskie", ale akurat przy tej książce nie było to wadą.

"Nieznajomy" to thriller, który zapewni Wam kilka godzin dobrej, mocnej rozrywki. Nie jest to może najlepsza książka Cobena, ale na pewno warta uwagi. Ja swój egzemplarz kupiłam w formie audiobooka, ale jestem przekonana, że wersja papierowa jest równie wciągająca. Polecam nie tylko fanom Cobena :-).




"Igrając z ogniem" Tess Gerritsen

Jako miłośniczka kryminałów, aż wstydzę się przyznać, że "Igrając z ogniem" było moim pierwszym spotkaniem z Tess Gerritsen. Oczywiście wiedziałam, że specjalizuje się w thrillerach medycznych, że to ona jest autorką bestsellerowego cyklu Rizzoli & Isles, ale jakoś nigdy wcześniej nie było nam po drodze. Teraz już jednak na pewno będzie :-).

Książka opowiada historię skrzypaczki Julii Ansdell, która podczas służbowego wyjazdu do Wenecji kupuje w antykwariacie książkę ze starą cygańską muzyką. Wewnątrz znajduje odręczny zapis nutowy utworu zatytułowanego "Incendio", czyli "Ogień". To niezwykły walc, pełen dysonansów i mocnych nut, który z miejsca porywa serce Julii. Jego autorem jest zupełnie jej nieznany L. Todesco. 

Gdy po powrocie do domu Julia gra Incendio, coś dziwnego staje się z jej trzyletnią córką. Dziewczynka z ogromną agresją zabija w ogródku kota, a gdy słyszy walca ponownie, atakuje matkę szkłem. Kobieta jest przerażona zachowaniem córki. Bezskutecznie odwiedza lekarzy, psychologów i psychiatrów, aż w końcu w odruchu bezsilności próbuje odnaleźć powiązanie między nagłym i nieracjonalnym zachowaniem małej a starym utworem. Rozpoczyna śledztwo, które prowadzi ją do lat czterdziestych XX wieku i związku dwójki młodych muzyków we Włoszech czasów Mussoliniego. Równolegle z historią Julii będziemy od tego momentu śledzić życie Lorenzo Todesco, którego żydowskie pochodzenie w opętanej antysemityzmem Wenecji, mocno skomplikowało jego artystyczne marzenia.

Nie wiem jak "Igrając z ogniem" wypada na tle innych książek autorki, ale ta stoi na naprawdę wysokim poziomie. To nie jest zwykła historia z muzyką w tle. Książka ma w sobie coś mrocznego, coś co nie pozwala wypuścić z płuc powietrza. Tajemnica, niepewność, intryga i świetnie przedstawione tło historyczne. Mnie się bardzo podobała, chociaż wydaje mi się, że zakończenie może niektórych trochę rozczarować. Uważam jednak, że naprawdę warto po nią sięgnąć :-).



Te cztery książki, które pokazałam Wam powyżej, to nie wszystkie, po które sięgnęłam latem. Było ich więcej, ale niestety nie każda przypadła mi do gustu. Najmniej sympatii poczułam do wychwalanej na lubimyczytac.pl powieści "Kochając pana Danielsa" Brittainy C. Cherry (klik). Już dawno nie czytałam tak schematycznej, przeładowanej banałami książki. Było w niej wszystko - umierająca na białaczkę siostra bliźniaczka, miłość uczennicy do nauczyciela, matka alkoholiczka, ojciec dyrektor liceum, przyrodni brat gej, umierająca na rękach drugiego bohatera zamordowana matka, brat diler narkotyków i samobójstwo. A na dokładkę imponujących rozmiarów biust głównej bohaterki, którego temat przewija się co dziesiątą stronę. Brrrrrr...... Także, żeby nie było, lojalnie ostrzegałam :-)!
 
Całkiem fajne okazały się natomiast tytuły "Długa droga do domu" Joanny Jax; "Pierwsza przychodzi miłość" Emily Giffin czy "Zatoka o północy" Diane Chamberlaine. Skończyłam też całą serię książek Simona Becketta o antropologu sadowym Davidzie Hunterze (polecam osobom o silnych żołądkach). Było tych książek trochę :-). Wszystkie znajdziecie na naszym instagramie wraz z minirecenzjami (klik). 
 
Serdecznie zapraszam i nieodmiennie proszę o książkowe inspiracje. Podzielcie się ze mną swoimi letnimi hitami :-)!


Ściskam ciepło,

Hubisiowa mama

-♥-

10 komentarzy:

  1. "Saszeńkę" czytałam już jakiś czas temu, świetna książka. Również bardzo lubię tego typu literaturę, z Rosją XX wieku, i II wojny światowej. Reszty nie czytałam, choć słyszałam :)
    Ja od siebie polecam "Historię pszczół" , "Tylko martwi nie kłamią" (ale to chyba czytałaś? ), "Ostatni list od kochanka" , "Skazani na ból" ( tu myślałam, że to literatura typowo dla młodzież, ale pozytywnie się zaskoczyłam. Książka pełna emocji. Wszystkich emocji! )
    Pozdrawiam
    Ewelina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapisałam wszystkie, oprócz "Tylko martwi...", bo rzeczywiście już ją czytałam :-). Dziękuję. Na pierwszy ogień pójdzie z nich na pewno "Historia pszczół", bo już bardzo wiele dobrego o niej słyszałam. Dziękuję!

      Usuń
  2. Skrupulatnie zapisuje sobie pozycje, które polecasz (juz chyba nawet pisalam na instagramie).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mam nadzieję, że będziemy mieć podobny gust i Tobie również sprawią radość :-)

      Usuń
  3. Recenzja "Saszeńki" mnie zaczarowała. Uwielbiam takie książki, z historią w tle. Zapraszam na mojego dopiero raczkującego bloga, tam również znajdziesz kilka recenzji książek :)
    http://misioszuszki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie Ci ją polecam i na pewno wpadnę w odwiedziny :-)

      Usuń
  4. Witam serdecznie,
    zafascynowała mnie Twoja recenzja książki "Saszeńka". Jednym z moich postanowień na liście zadań jest powrót do czytania książek. Twoje posty o książkach jeszcze bardziej motywują mnie do powrotu przygody z książkami. Na pewno rozejrzę się za tą książką.
    Pozdrawiam,
    wierna czytelniczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę i bardzo polecam :-). Ps. I bardzo dziękuję, i ciepło pozdrawiam :-)

      Usuń
  5. Witaj.
    Żadna z powyższych książek nie jest mi znana, wszystko to nowości. Być może kiedyś po nie sięgnę, bo recenzje całkiem zachęcają.
    Pozdrawiam
    matkapolka89.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie spróbuj, są naprawdę warte uwagi :-).

      Usuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.