AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

czwartek, 20 października 2016

Jak wyczarowałam sobie syna




Czasami myślę, że maj to taka moja namiastka raju na ziemi. Jest idealny... Zawsze... Tak, jakby wszechświat chciał mi wynagrodzić wszystkie smutki, choroby, stracone szanse i długie jesienno-zimowe miesiące... Moje serducho znów wypełnia się radością i nadzieją. Wystarczy, że się rozejrzę. Absolutny błękit nieba, soczysta zieleń trawy, kolorowe kwiaty, śpiewające ptaki, słońce ogrzewające twarz... Kochające oczy męża, całus syna, bukiet polnych kwiatów w słoiku na parapecie. Cały kalendarz wypełniony naszymi rodzinnymi świętami, bo właściwie wszyscy mamy w maju jakieś "swoje" dni... I spełniające się marzenia...

W tym roku było podobnie. Znowu wyjątkowo, znowu magicznie. Bo chociaż to nie był pierwszy raz, gdy "to" poczułam, to jednak był pierwszym "majowym razem" od "hubercikowych" czasów. Delikatnie, jakby po policzku musnął mnie motyl, zaczęło tlić się we mnie przeczucie. I nadzieja. Bo kiedy, jak nie w maju :-)? 

A potem postanowiłam trochę poczarować. Bo chociaż nie wierzę w talizmany, amulety i inne tego typu rzeczy, to przecież nie zaszkodzi spróbować powtórzyć biegu wydarzeń, prawda? Odnieść się do największego szczęścia, jakie dotychczas było nam dane? Do Hubisia.

Kusiło mnie bardzo, ale poczekałam do 1 czerwca, bo właśnie w Dzień Dziecka po raz pierwszy zobaczyłam dwie różowe hubisiowe kreseczki. I wcale nie byłam zaskoczona, gdy tym razem też się pojawiły. A potem, jakby historia puszczała do nas oko, znowu stanęliśmy przed wyborem, czy jechać w zaplanowaną podróż, czy jednak dla bezpieczeństwa zostać. Z Hubim pojechaliśmy, ale czy powinniśmy lecieć teraz? Trochę irracjonalnie, ale postanowiłam jednak, że damy maleństwu czas do namysłu i pojedziemy. Bo wtedy też tak zrobiliśmy i jeśli magia ma działać, to zadziała znowu. I co ma być, to będzie. A po powrocie, pierwsza wizyta u lekarza też była w "hubisiowy" dzień. Dokładnie, co do jednego dnia w kalendarzu. I znowu były, jak cztery lata temu, łzy szczęścia, bo nie potrafiłam się powstrzymać. Chociaż tym razem zabarwione jeszcze niedowierzaniem i lękiem o kolejne tygodnie. I termin na przyszły rok też był dokładnie ten sam :-). Aż się lekarz roześmiał serdecznie.

Magia działała, ale wiadomo, trzeba z nią ostrożnie... Lepiej nie zapeszać :-). Długo, bardzo długo bałam się przyznać, że kocham, chociaż i tak kochałam już całym sercem. Długo nie chciałam tulić brzucha dłonią, bo bałam się przywiązać, chociaż ręka i tak jakoś sama tam wędrowała. Żołądek i nos krzyczały do mnie "zobacz, jak szalejemy, to hormony, to dobry znak", a ja i tak bałam się wyszeptać to, co chciałam wykrzyczeć całemu światu. Dziwny to był czas... jakbym stąpała po niezwykle cienkim, kruchym lodzie, ale była to najpiękniejsza, skrząca się zimowa tafla, jaką w ogóle można było sobie wyobrazić. 

A potem, po 14stu tygodniach, usłyszałam w końcu upragnione słowa "może pani odetchnąć" i chociaż na dworze było już lato, znowu poczułam się jak w maju... Bo spełniło się moje majowe marzenie i majowa magia po raz kolejny zadziałała. To był chłopiec. Mój drugi, piękny, wyczekany syn... Wyjęłam ukryte dotąd czarno-białe zdjęcia, kupiłam kwiaty i pojechaliśmy do naszych rodziców powiedzieć, że trzeba będzie na wigilii kolejne krzesło do stołu dostawić :-). Jeszcze nie w tym roku, ale w następnym to już na pewno. I że kolejny kawaler zgłosi się do dziadka po naukę jazdy na rowerze.

I tak właśnie wyczarowałam sobie ten mój brzuszek, który tulę teraz godzinami i któremu śpiewam, chociaż głos mam fatalny. I już nie boję się wykrzyczeć, że jestem najszczęśliwszą podwójną mamą na świecie. Bo dwa serca w jednym ciele to prawdziwa magia, prawda :-)?


Hubisiowa mama
-♥-

33 komentarze:

  1. Przepięknie napisałaś! Neuch Wam się dzieje najlepiej! ♡

    OdpowiedzUsuń
  2. Hubisiowa Mamo i Mamo Okruszka, niech Wam się równie pięknie dzieje każdego kolejnego dnia, tygodnia i miesiąca, aż do rozwiązania i dalej, już razem z Chłopakami :) Pozdrawiam Cię serdecznie, śląc wszystkie dobre myśli na ten czas ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Hubisiowa mamo.. popłakałam się.. Tak strasznie zazdroszczę Ci.. życzę aby magia Was nie opuściła..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żanetko, dużo, dużo magii i ciepłych myśli ślę w Twoją stronę. I dziękuję Ci za te łezki, to dla mnie ogromny komplement

      Usuń
  4. Gratulacje :-) Magiczny ten wpis :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Znów się popłakałam. Ostatnio często płacze nie wiem czemu :) Ciągle cieplutko o Was myślę, niech ta magia trwa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana Ty wiesz ale jeszcze raz to powiem. Bardzo bardzo się cieszęvz Wami i życzę wszystkiego co najlepsze. Oczywiście też się popłakałam. Kasis Słomska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, Ty wiesz, ale napiszę to jeszcze raz - nigdy nie przestanę być Ci wdzięczna za wsparcie i nasze rozmowy. Dziękuję!

      Usuń
  7. Piękny post i piękne czary😍😍😍Jeszcze raz serdecznie gratuluję🙂🙂

    OdpowiedzUsuń
  8. Piekne slowa, piekny wpis. Serdecznie gratuluje i wysylam cieple mysli zza oceanu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z całego serca dziękujemy i wysyłamy kurierem buziaki za ocean :-)

      Usuń
  9. Uwielbiam również maj! Pięknie opisałaś :) dzieci to cudy świata. Dużo dobrego dla Was!

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeczytałam i się rozpłakałam. Taki urok szalejących hormonów. Magia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje łezki to dla mnie wielki komplement :-). Pozdrawiam cieplutko i pogłaszcz brzuszek od cioci Asi (bo to chyba on jest sprawcą tych szalejących hormonów?) :-)

      Usuń
  11. Witam serdecznie,

    droga Hubisiowa mamo jesteś niesamowita.
    Zaczarowałaś mnie tym postem. To naprawdę magia i nie mam co do tego żadnych, ale to absolutnie żadnych wątpliwości. Wierzę w to, że wszystko jest zapisane w gwiazdach. I myślę, podobnie, jak Ty, że wiele chwil w naszym życiu zawdzięczamy magii. Tak wiele wspaniałych emocji przekazałaś w tych kilku zdaniach. Jesteś wspaniała i pełną ciepła osobą. To wielkie szczęście, że Twoje chłopaki mają Ciebie.
    Życzę Tobie i Twoim najbliższym zdrowia, wiele radości, nieustającego optymizmu.
    Dajesz wspaniały przykład, jak trzeba wierzyć i na przekór przeciwnościom losu, temu, co mówią inni, trzeba ufać w opatrzność. Trzeba wierzyć, że jest Ktoś na górze, kto dba o nas i troszczy się o nas, a co najważniejsze, wie, co dla nas jest najlepsze. Wiara czyni cuda i ja wierzę w to całym swoim sercem. Wiem, że mogę przenosić góry i każdego dnia, gdy otwieram oczy wierzę w to coraz mocniej. Staram się przekazywać tę pozytywną energię najbliższym: mężowi, mojej córeczce, mojemu synkowi, rodzicom, rodzeństwu. Po prostu wiem, że nie ma innej możliwości, jak być optymistą i patrzeć na świat z ufnością. Jest dobrze i będzie dobrze!

    Pozdrawiam serdecznie,
    Letycjanka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje komentarze to takie klejnoty, które wkładam do skrzyneczki w sercu i przechowuję na trudne czasy. Dziękuję Ci, że widzisz we mnie więcej dobrego niż ja sama w ogóle ośmieliłabym o sobie pomyśleć. Z całego serca pozdrawiam

      Usuń
    2. Witaj ponownie,

      aż oczom nie wierzę, jak piękną odpowiedź mi napisałaś.
      Cieszę się, że moja słowa mają jakąś moc. Cieszę się z tego przeogromnie.

      Całym swoim sercem i duszą wierzę, że słowa mają magiczną moc i mogą działać cuda. Jestem optymistką i chcę ten optymizm przekazać wszystkim dookoła. Choć wiem, że czasem mierzymy się z chorobą, że serce się łamie, że bywa ciężko, że kilka spraw kumuluje się w jednym czasie, to i tak ten trudny czas przeminie. I będzie można cieszyć się tym, że jest lepiej, lżej, że przetrwaliśmy skomplikowany czas. Bardzo ważne jest to, że możemy zdawać sobie sprawę z tego, że daliśmy radę i przezwyciężyliśmy problem. Taka satysfakcja jest niezmiernie potrzebna, myślę, że każdemu z nas. Z takim bagażem doświadczeń jest dużo łatwiej stawiać czoła przyszłości i kolejnym wyzwaniom.
      Wracając do Twojej odpowiedzi, to trzeba widzieć w sobie dobro i dla mnie nie ma innej opcji. Jesteś tak pozytywną osobą, że nie sposób przejść obojętnie obok Twoich zapisków. To dlatego nie mogę pozostać obojętna na Twoje wpisy, które dają tyle nadziei, radości, ciepła i wiary w to, że magia działa i trzeba wierzyć w to bardzo mocno.
      Spotykam się z wieloma osobami wokół siebie, które bardzo łatwo się poddają, nie wierzą w swoje siły, w pokłady swoich możliwości, boją się uwierzyć, boją się marzyć i tkwią w tym samym punkcie przez tygodnie, miesiące, lata... Swoimi słowami staram się przekonać, że szklanka jest do połowy pełna i tego należy się trzymać. Wiem, że dobrym słowem można naprawdę działać cuda. Każdego dnia próbuję być lepszą wersją siebie, tak, aby pokazać sobie, że jestem tutaj na Ziemi po coś.
      Wierzę z całego serca, że u Ciebie i Twoich najbliższych wszystko jest dobrze i będzie dobrze.
      Mam nadzieję, że nie zanudziłam Ciebie moim monologiem. Ostatnio czuję wielką potrzebę podzielenia się moimi wrażeniami, spostrzeżeniami, odczuciami. Odczuwam to mocniej niż jeszcze chociażby pół roku temu. Poprzez codzienne zabieganie, opiekę nad dziećmi, zwykłe obowiązki, pracę zawodową zapominam, jak ważne jest wsłuchanie się w siebie i zastanowienie się ,po co to wszystko. Wszystko jest po coś i wiem to w 100%. Jeszcze nie wiem, dokładnie, po co, ale jestem przekonana, że się dowiem.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Letycjanka

      Usuń
  12. Aż mi łezka w wózku się zakręcila ze wzruszenia :) cudnie to opisałas. W ogóle tyle ciepła z Ciebie płynie, że aż żałuję że nie było mi dane Ciebie poznać jak mieszkałam w Olsztynie :) buziaczki dla całej Waszej hubisiawej rodzinki i dużo zdrówka szczególnie dla mamusi i dzidziulka xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też żałuję... tyle wspaniałych osób poznałam dzięki temu miejscu! Jak będziesz w Olsztynie, odezwij się. ps. I dziękuję Ci za tak miłe słowa :-)

      Usuń
  13. Moja Droga, na początku drugiej ciąży, od jednego z lekarzy usłyszałam ,,propozycję,, do której niechętnie wracam. Ciążka była tak samo wyjątkowa, jak mój (już!) trzyletni synek.
    Ciesze się ogromnie że jestem podwójną mamą i wierzę, że rodzeństwo dla Hubisia to najpiękniejszy prezent jaki mogliście mu ofiarować .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż mnie ciarki przeszły, gdy pomyślałam, co musiałaś przeżyć... Tulę ciepło i przesyłam buziaki dla trzyletniego kawalera :-)

      Usuń
  14. pisałam to już wielokrotnie- ale co mi tam, mogę raz jeszcze.

    Uwielbiam Asiu Twoje wpisy - kiedy piszesz o Hubisiu Waszych relacjach, o tym jak patrzysz na świat.
    A dzisiaj kiedy czytałam o magii miałam wrażenie, że unosi się ona w powietrzu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwia, usłyszeć od Ciebie tak piękny komplement, to dla mnie bezcenna rzecz. Dziękuję Ci kochana

      Usuń
  15. Prawda ! ❤️❤️❤️
    Prawdziwa magia Kochana ❤️
    Dużo zdrówka życzę i raz jeszcze ogromnie gratuluje 😉😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze raz z całego serducha dziękuję Kasieńko!

      Usuń
  16. Bo ta magia jest najwspanialsza ze wszystkich magii świata! ♥ Ja wciąż z rozrzewnieniem wspominam podwójne bicie serca, te muśnięcia, przepychanki i wspólne chwile spędzone na śpiewaniu i snuciu opowieści, jak to już będzie po. I trochę się obawiałam tego momentu rozdzielenia, bo najzwyczajniej w świecie przerażała mnie myśl, że już nigdy nie będę mogła tak całą sobą bronić tej mojej kruszynki. Dziś, prawie pół roku po, patrzę na ten mój mały cud i z każdą sekundą moje serce wypełnia jeszcze większa miłość.
    Dbaj o ten czas, pielęgnuj w pamięci i ciesz się nim! Dużo zdrówka, Asiu! :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.