AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

sobota, 4 marca 2017

Cztery latka Hubisia

 

Zanim opowiem Wam, gdzie byłam, jak mnie nie było, muszę nadrobić jeszcze jedną blogową zaległość. Tradycję, którą bardzo lubię, i której naprawdę nie chciałabym zaniechać. Chodzi mi o czwarte urodziny Hubisia i coroczne podsumowanie kolejnego, wspólnego roku.

Hubisiowy kawaler cztery latka skończył czwartego stycznia. Ważna to była data ogromnie, wyczekana i wytęskniona, bo Hubi najmłodszy jest w swojej przedszkolnej grupie i zwyczajnie nie mógł się swoich urodzin doczekać. Co się dziwić, wszedł w wiek, w którym ilość paluszków pokazujących lata, stała się jedną z kluczowych kwestii w życiu towarzyskim :-). A że chodzi do grupy z dziećmi o rok od niego starszymi... sami rozumiecie :-).

Urodziny, zarówno te dla przedszkolaków, jak i dla najbliższych, upłynęły oczywiście pod hasłem straży pożarnej. W tej kwestii nic się przez miniony rok nie zmieniło. Hubi nie bawi się w strażaka, on strażakiem jest :-). Pół życia spędził już na "akcjach", sprzęt strażacki zna lepiej od niejednego dorosłego i potrafi wymienić praktycznie wszystkie potencjalne zagrożenia. W naszej szafie wiszą dwa strażackie mundury, a na półkach stoi arsenał wozów strażackich. Uparty jest w tej swojej pasji i totalnie rozczulający...

Upór to zresztą cecha charakteru, która przez minione lata zawsze trafiała do moich podsumowań. Jak się na coś uprze, to koniec świata. Mój mąż twierdzi, że "zupełnie jak mama", ale ja chyba jestem jeszcze gorsza :-). Całe szczęście, nie objawia się to w krzykach, rzucaniu na podłogę, czy wymuszaniu płaczem. Przybiera raczej formę "Hubisia Jęczydupki", który przez wiele dni i tygodni potrafi wiercić nam o coś dziurę w brzuchu :-).

Nie potrafi też odpuścić, zawsze i we wszystkim musi mieć ostatnie zdanie. Dyskutuje z nami jakby miał szesnaście lat :-). Tak sprytnie odkręca kota ogonem, że czasami z uznania dla pomysłowości, ustępuję mu na polu bitwy. Coś mi się zdaje, że przejmie po tacie kancelarię :-).

Lubi ładnie wyglądać. Sam upomina się o fryzjera albo każe zmienić poplamioną bluzeczkę. Ma nieszkodliwego bzika na punkcie zarazków :-). Woli prysznic niż kąpiel.

Jest też empatyczny. Bardzo przejmuje się tym, jak jego zachowanie wpływa na uczucia innych ludzi. Oczywiście z reguły najpierw nabroi, ale potem siedzi i płacze, że zrobił komuś przykrość. Ta wrażliwość ujmuje mnie, a jednocześnie martwi trochę, bo widzę, jak wiele, zupełnie niepotrzebnych kwestii, bierze sobie do serca. 

Uwielbia też dawać prezenty. A to czerwone plastikowe serduszko włoży w książkę i da mi "opakowane w to, co najbardziej lubisz mamo". Albo obdaruje dziadka znalezionym na chodniku kapslem, bo kiedyś widział jak dziadek w takim kapslu rozrabiał patyczkiem klej do drewna. Babci wybierze tulipanka i każe jej za tego kwiatka zapłacić, laurkę zrobi dla cioci w podziękowaniu za prezent...

Miniony rok to też ogromna hubisiowa ciekawość świata. Wciąż zaskakuje nas pytaniami w stylu "co to jest stocznia?", "czy odrzutowiec jest szybszy niż rakieta?" albo "ilu kosmitów widziałaś?". Liczy do 17stu, przy czym prawie zawsze myli się, po dziewięciu mówiąc jedenaście. Zna coraz więcej literek i coraz częściej chce sam pisać (oczywiście najczęściej od prawej do lewej lub w lustrzanym odbiciu :-)). I nie radzi sobie z literką "k", więc ćwiczy u logopedy. Pasjonuje go kwestia miast, państw i kontynentów. Wciąż jednak myli mu się, co jest miastem, a co krajem, lecz mimo wszystko uparcie próbuje i docieka. Bardzo lubi oglądać mapy.
 
Powoli przekonuje się do gier planszowych (uwielbia "O rety krety") i puzzli. No i najważniejsze - nie wyobraża już sobie dnia bez książeczki. W końcu polubił książki do tego stopnia, że pyta, czy może z nimi spać. Tak jestem z tego powodu szczęśliwa, że nawet sobie nie wyobrażacie. Mnóstwo pracy, czasu i uporu mnie to kosztowało, ale udało się. 

Jego ulubione dania to zupa pomidorowa babci Zosi, kopytka, pasta jajeczna i pizza :-).

Chociaż zasypia sam, zawsze nad ranem przybiega do naszego łóżka. Z nieodłącznym misiem. Uwielbia się przytulać, ale całować pozwala się tylko w główkę. Nawet nam.

Waży 16,5 kg, nosi ubranka w rozmiarze 104-110, a buciki w rozmiarze 27.

Taki jest ten nasz czterolatek. Wyjątkowy, jedyny, po prostu Hubiś. Nasz Hubiś :-)


Hubisiowa mama

-♥-

7 komentarzy:

  1. jeszcze raz 100 lat Hubisiu :) samych udanych akcji życzę: ) Kasia Slomska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ciociu Kasiu!!!! Twój Hubiś

      Usuń
  2. Cudownie się czyta te Twoje teksty, Hubisiowa Mamo! :) ♥
    Uwielbiam tę prostotę i naturalność, ale chyba najbardziej wyjątkowość w codzienności.
    Szczęścia i zdrówka dla Hubisia! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana i cieszę się, że znów się z Tobą spotykam w tym naszym wirtualnym Hubisiowie :-)

      Usuń
    2. Ach, no tak... Bo u mnie całkowite Lilusiowe szaleństwo. 😂 Odkąd Lili jest na świecie wciąż doczytuję wszystko w biegu i gdzieś między tuleniem, karmieniem, czy zabawami na podłodze. Ale jestem i nadrabiam! ❤

      Usuń
  3. Hubiś dostał najpiękniejszy prezent, jaki mogliście mu ofiarować -braciszka!
    Wszystkiego Dobrego dla Was.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że zawsze będzie tak właśnie uważał :-)! Buziaki i dziękuję!!

      Usuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.