AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

niedziela, 19 marca 2017

Fajne macierzyństwo




To prawda, że drugie macierzyństwo jest inne. Spokojniejsze, pełniejsze, bardziej intuicyjne. Rozsmakowałam się w nim, jak wcześniej nigdy nie potrafiłam. Dopiero teraz widzę, że może być jeszcze lepiej, co wcale nie oznacza, że łatwiej. Przecież wciąż nie śpię po nocach, a przy dwójce maluchów obowiązków mam dwa razy więcej. A jednak, jest fajniej...

Bo przykładowo otwieram oczy o poranku i pierwsze, co widzę to maleńkie policzki, znajdujące się kilka centymetrów ode mnie. Już nie boję się, że w nocy przypadkowo zrobię krzywdę swojemu dziecku. Wręcz przeciwnie, potrzebuję tej bliskości i widzę, jak bardzo on potrzebuje mojej. Śpimy spokojniej, bardziej ufnie. Przy Hubisiu czuwałam, teraz odpoczywam. A monitora oddechu, którego używałam cztery lata temu, nawet nie wyjęłam z pudełka.

Albo gdy Leoś macha główką jak szalony, a ja po raz dziesiąty próbuję przystawić go do piersi... Już nie załamuję się, że nie potrafię. Nie przełykam łez. Po prostu trzymam słodką łepetynkę, czekam na dobry moment i w końcu się cycamy. Samo karmienie też jest inne. Przy Huberciku okupione walką, okraszone emocjami. Teraz po prostu naturalne, co wcale nie oznacza, że łatwiejsze. Nie ominęły mnie nawały, zastoje, czy krwawe rany. Ale wiedziałam, że damy z Leośkiem radę. Bo niby czemu nie?

Podobnie ze spacerami. Szczerze? Cztery lata temu chodziłam na nie z obowiązku. Będąc w ciąży wyobrażałam sobie, że po półgodzinnej przejażdżce będę mogła usiąść z książką na ławce, a śpiący w wózku Hubercik będzie korzystał z wiosennego słoneczka. W praktyce okazało się, że każde zatrzymanie wózka czy wejście do sklepu, włączało w moim synku syrenę alarmową. Chodziłam więc, mając poczucie potwornej straty czasu. A teraz? Teraz mogłabym chodzić godzinami, bo w trakcie spaceru słucham audiobooków. W efekcie i Leoś szczęśliwy i jego mama usatysfakcjonowana :-).

W końcu też zrozumiałam, jak mądre są słowa "śpij z dzieckiem". Bo chociaż czasami czułam się i wyglądałam jak zombie, to rzadko robiłam sobie w dzień drzemki. Posprzątać przecież trzeba, obiad zrobić, do piekarni po bułki pobiec. W domu zawsze jest coś do zrobienia. Tym razem wypełniłam po brzegi zamrażarkę mieszankami warzywnymi, pierogami, gołąbkami i innymi gotowymi daniami. W razie potrzeby obiad mam gotowy w dziesięć minut. Pieczywo kupuję raz w tygodniu i też mrożę. Sprzątam na bieżąco, tylko prasowanie wiecznie leży... Ale cóż, są rzeczy ważne i ważniejsze :-). Taka godzinna drzemka potrafi podnieść moje samopoczucie i próg tolerancji o wiele poziomów w górę :-). 

W ogóle, mam wrażenie, że cztery lata temu do niemowlaka podchodziłam bardziej "technicznie". Bałam się, że mogę coś zaniedbać, albo o czymś zapomnieć. Robiłam check listy, odhaczając nawet czesanie maleńkiej główki. To nie było oczywiście nic złego, wręcz przeciwnie. Z perspektywy czasu widzę jednak, że zmieniało mi to opiekę z przyjemności w obowiązek. Przy Leośku listy nie mam. Już jej nie potrzebuję. Nie oznacza to oczywiście, że o wszystkim tak dobrze pamiętam. Nie pamiętam, ale jak chwytam ten grzebień, to po to, by po serii mokrych buziaków i magicznych zaklęć, wyczesać tego mojego Kojaka. A nie dlatego, że muszę postawić ptaszka w odpowiedniej rubryce.

Jem normalnie, już nie dając się zwariować eliminacyjnym dietom matki karmiącej. I Leoś ani razu nie miał kolki (odpukaj ze mną szybko). Nie zaglądam na fora internetowe, gdzie poziom fantazji, by nie rzec głupoty, niektórych "mądrych" mam, po prostu mnie przeraża. Nie wdaję się w dyskusje na temat szczepień. Bo po co? Słucham siebie i mojego dziecka. Bo to sprawa między nami :-).

I gdy tak obsypuję buziakami pachnącego bobasa, tylko jedna rzecz mnie uwiera. Chciałabym móc cofnąć czas i wrócić do Hubisiowych pierwszych miesięcy. I samej sobie powiedzieć "Nie musisz być idealna. Nie wszystko musi ci wychodzić. Odpuść sobie. Po prostu kochaj i okazuj maleństwu tę miłość na każdym kroku. Macierzyństwo stanie się wtedy nie tylko najpiękniejszą, ale i najfajniejszą przygodą Twojego życia".  Teraz już to wiem.

Ściskam ciepło wszystkie nieidealne mamy :-)

Hubisiowa mama

-♥-

5 komentarzy:

  1. Odpozdrawia Cię bardzo bardzo nieidealna mama bliźniaków :) dziękuję za ten tekst :) Kasia

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem też mamą bliźniaków, mają 14 miesięcy, i też chciałabym cofnąć czas do początków...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokładnie! Tak pięknie ktoś ubrał to w słowa. Mój starszy syn ma również 4 latka i jak teraz patrzę na niego to bardzo żałuję że tak technicznie do tego pochodziłam. Z 1,5 rocznym synkiem wszystko jest inaczej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kobieto, powinni Cię ztrudnić w Ministerstwie Rodziny (czy jak to tam zwą). Twój tekst działa lepiej niż 500+ ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mi sie podoba to, co napisalas o powtornym macierzynstwie. Mam podobne odczucia, ja tez wiecej rozsmakowywalam sie w byciu mama po raz drugi. A gdy corka skonczyla 18 miesiecy, tak mi sie zal zrobilo, ze juz nigdy wiecej nie bede trzymala w ramionach niemowlaka i z zalem patrzylam jak szybko dzieci mi rosna. Po 2 tygodniach zoorientowalismy sie, ze mamy w drodze kolejnego potomka, co nas bardzo uszczesliwilo. Nie wiem tylko, dlaczego tak jest, ze kazda kolejna ciaza wiaze sie dla mnie z wiekszym niepokojem o jej przebieg.

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.