AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

poniedziałek, 15 maja 2017

Czwarty trymestr






Spodziewasz się dziecka lub niedawno zostałaś mamą? Jeśli tak, to koniecznie musisz poznać teorię czwartego kwartału. Pomaga ona przetrwać pierwsze trzy miesiące z dzieckiem w ciepłej, spokojnej atmosferze. Bez kolek, histerii i nerwów obu stron. Poznałam ją stosunkowo niedawno, ale widząc jak działa, z miejsca stałam się jej gorącą zwolenniczką. Bo ona naprawdę czyni cuda! I odmienia macierzyństwo. Przynajmniej moje odmieniło :-).

O co chodzi? Najogólniej rzecz ujmując, teoria czwartego kwartału głosi, że ciąża ludzka tak naprawdę trwa rok, a nie dziewięć miesięcy. Maleńki człowiek rodzi się o kwartał za wcześnie tylko dlatego, by główka, a jeszcze konkretniej mózg, zmieścił się w kobiecej miednicy. To nasz najcenniejszy narząd, nie może zostać uszkodzony.  Dlatego w tym "brakującym" kwartale trzeba zapewnić dziecku warunki, jak najbardziej zbliżone do tych, które miał w brzuchu mamy. Pozwoli mu to spokojnie i komfortowo rozwijać się dalej, a rodzicom uwierzyć w opowieści o tym, jak to maluch początkowo tylko śpi i je :-). 

Twórca tej teorii, pediatra Harvey Karp, znalazł też sposób na kolki. Twierdzi on, że kolki to wcale nie problem trawienny u niemowląt, a wynik niezapewnienia dziecku właściwych (czytaj zbliżonych do panujących w macicy) warunków. Żeby ich uniknąć należy stosować metodę "5S" (od angielskiego swaddle – spowijanie, side or stomach position – ułożenie na boku lub na brzuszku, shush – szumienie, swing – kołysanie i suck – ssanie).

Gdy patrzę wstecz, na pierwsze miesiące życia Hubisia, widzę, że nie stosowałam właściwie żadnej z powyższych metod. Nie zawijałam go ciasno w kokonik, bo płakał. Nie układałam dużo na brzuszku, bo płakał. Nie kołysałam, by "nie przyzwyczajać". Nie szumiałam mu sama do ucha, bo myślałam, że suszarka z youtuba zrobi to skuteczniej. Nie dawałam smoczka, by nie miał problemów ze zgryzem... Starałam się opiekować nim najlepiej jak potrafiłam. Niestety pierwsze miesiące nie należały do najłatwiejszych. Był płacz, jego i mój, problemy z kolkami, snem, piersią. Kochałam go ze wszystkich sił, byłam bardzo szczęśliwa, ale jeszcze bardziej wykończona.

Pamiętając, jak bardzo dał mi popalić Hubiś, martwiłam się tymi pierwszymi tygodniami. Byłam pogodzona z tym, że nie będę spać, że nie będę jeść, i że mogę mieć problemy z karmieniem. Ale byłam też na to przygotowana. Przyszykowałam się jak na małą wojnę :-). Wiecie, zapasy jedzenia w zamrażarce, termofor z pestek wiśni i kupiony za wczasu sab simplex :-). Gorzej z Hubertem. Jak on to zniesie?

I wtedy, dokładnie sto dni temu na świat przyszedł Leosiek. O dziwo okazało się, że zamiast wojny mamy ciszę i spokój. W dodatku bez ani jednej kolki, chociaż jadłam absolutnie wszystko. I tak, na pewno było inaczej, bo Leoś był dzieckiem donoszonym, a nie wcześniakiem. Na pewno duży wpływ miało też posiadane już przez nas doświadczenie. Ale jestem prawie na sto procent przekonana, że decydujące znaczenie miało stosowanie metody 5S :-).

Przed porodem kupiłam duże, bambusowe otulacze i z youtubowych filmików nauczyłam się je wiązać. I chociaż po tygodniu od narodzin, Leoś zaczął głośno protestować, gdy ciasno zawijałam mu rączki, to nie poddawałam się. W efekcie, po chwili buntu, owinięty spał dłużej, spokojniej i w końcu polubił nasze "kokoniki". Do tej pory najszybciej usypia zawinięty w rożek. 

Podobnie było z leżeniem na brzuszku. Leoś wściekał się i płakał, ale konsekwentnie kładłam go na brzuchu. Początkowo tylko na parę minut co kilka godzin, stopniowo wydłużając ten czas. Położna środowiskowa powiedziała mi, że minimum to trzy godziny na dobę i tego się trzymałam. W efekcie Leoś był coraz silniejszy, wydawał trawienne odgłosy jak stary górnik i nigdy nie zafundował nam kolki.

Jeszcze przed porodem kupiłam też cały arsenał smoczków o najróżniejszych kształtach i wielkościach. Dziecko, przyzwyczajone w łonie mamy do ssania paluszka, właśnie ssąc uspokaja się najszybciej. Uwierzyłam w końcu, że smoczek, stosowany do ukojenia płaczu, nie jest niczym złym. I rzeczywiście, u Leosia sprawdził się fantastycznie. Nie zauważyłam żadnego wpływu na karmienie piersią, a nasz junior uspokajał się bardzo szybko. Oczywiście, jeśli z różnych względów nie chcemy używać smoczka, możemy po trzech miesiącach po prostu go odstawić albo zamiast smoczka podawać dziecku pierś. Fakt pozostaje faktem, dziecko najszybciej uspokaja się po prostu ssąc.

Przy Leosiu nikt z nas nie chodził też na paluszkach. Nie miał ciszy, chociaż prawdę mówiąc i tak nie byłoby na nią szans przy czterolatku w domu. Karp słusznie zauważył, że w życiu płodowym dziecko nie znajduje się w ciszy, tylko jest otoczone przez dźwięki. Słyszy bicie serca mamy i przytłumione odgłosy z zewnątrz. Chroniłam więc Leośka przed nagłymi, gwałtownymi dźwiękami, zupełnie nie przejmując się szumem zmywarki, pralki czy odkurzacza. Mówiłam do niego jednostajnym, szumiącym głosem, głaszcząc jednocześnie po nasadzie noska. I prawie zawsze działało. Do tej pory zresztą usypiając go, nie śpiewam mu kołysanek, tylko cicho szumię do ucha. Młody to uwielbia :-).

I tak, tuląc się, cmokając smoka, kołysząc i szumiąc do ucha spokojnie spędziliśmy pierwsze trzy miesiące Leośkowego życia. Piękne, niepowtarzalne, cudowne 100 dni. Mam wielką nadzieję, że i Wasze takie będą :-)! Spróbujcie, bo to naprawdę działa cuda :-)!

Ściskamy ciepło,

Hubisiowa mama

-♥-

6 komentarzy:

  1. Bardzo madry wpis Asiu. Nie wszystkie punkty wypelnialam z moimi dziecmi ale się staralam. Popieram tę teorię w 200%. szkoda że nie każdy ją stosuje :( Kasia Słomska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mamy, jesteśmy otoczone tyloma mądrymi radami, że naprawdę można się pogubić. A przecież wszystkie chcemy jak najlepiej dla naszych szkrabów. Ja popełniłam bardzo wiele błędów i pewnie jeszcze więcej popełnię, ale jak coś się u nas sprawdziło, może sprawdzi się również u innych :-). Uściski Kasiu!

      Usuń
  2. nie wiedziałam o niej ... szkoda.... byłoby może mniej nerwów mniej płaczu... więcej radości...szkoda że już się nie powtórzy...aby wypróbować tą metodę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeszcze będziesz mieć okazję :-)? Buziaki!

      Usuń
  3. Te porady idą w parze z potrzebami sensorycznymi dziecka. Sprawdza się :) Joanna Macinkiewicz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to najważniejsze, prawda ;-)? Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.