AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Książeczkowy hit dla przedszkolaka



Do książek Olivera Jeffersa mam ogromną słabość. Uwielbiam wszystkie. Jego niepowtarzalny styl, niezwykłe historie i urzekające ilustracje to, jak dla mnie, mieszanka idealna. "Chłopiec i pingwin" to najpiękniejsza książeczka dla dzieci, jaką kiedykolwiek miałam w rękach (klik). Polskie wydanie książki "Serce w butelce" to z kolei moje największe książeczkowe pragnienie. Od dwóch lat bezskutecznie próbuję ją kupić (jeśli macie na zbyciu, proszę dajcie mi znać!!!!). Niedawno też zostały wydane i czekają już na Leosia Jeffers'owe "Kredkowa księga kolorów" i "Kredkowa księga liczb". Marzą mi się polskie wydania świetnych "Stuck", czy "How to Catch a Star". Reszty jego książek zresztą również. Nie wiem dlaczego wciąż jest ich tak mało na polskim rynku.

Na szczęście Wydawnictwo Format zrobiło fanom Olivera Jeffersa niespodziankę i tydzień temu wydało dwie jego książki, w tym jedną, gdzie zarówno ilustracje, jak i tekst są jego autorstwa. "O niezwykłym chłopcu, który pożerał książki" kupiłam więc w ciemno :-). I znowu się nie zawiodłam. I Hubi też zachwycony.

Opowiada historię chłopca, który pewnego dnia przypadkowo zasmakował w książkach. A żeby być bardziej precyzyjnym, w JEDZENIU książek. Henio szybko zauważa, że im więcej ich zjada, tym staje się mądrzejszy i bardzo mu się to podoba. Postanawia zostać najmądrzejszym człowiekiem na świecie. Dosłownie pochłania wszystkie rodzaje książek od map po słowniki, zaskakując swoją wiedzą rodzinę i nauczycieli w szkole. Jednak pewnego dnia coś się zmienia. Wszystko, czego nauczył się tak błyskawicznie, przeradza się w jeden wielki bałagan w jego głowie. Henio jest smutny i zdezorientowany. Postanawia zrezygnować z jedzenia książek... I wtedy odkrywa, że apetyt na wiedzę można zaspokoić w zupełnie inny sposób. I że wciąż może zostać najmądrzejszą osobą na świecie, tyle że zajmie mu to trochę więcej czasu...

Fajna historia, prawda? W dodatku z morałem, który odkrył i zrozumiał mój czterolatek. I jak to u Jeffers'a wspaniale zilustrowana. Niesamowita dbałość o szczegóły. Dowcip. Zastosowanie różnych technik. A na koniec nadgryziona ostatnia strona. Cudo po prostu.

Jeśli macie w domu przedszkolaka, serdecznie ją Wam polecam. A na zachętę, zobaczcie jak wygląda w środku:










I jak się Wam podoba :-)?

Ściskam ciepło,

Hubisiowa mama

-♥-

1 komentarz:

  1. Myślę, że książeczki anglojęzyczne to bardzo dobra inwestycja na przyszłość! :) W dzisiejszych skomputeryzowanych czasach warto zaszczepić w dziecku miłość do książek już od najmłodszych lat i rozwijać jego wyobraźnię! :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.